Gry wideo: polityka i tematy społeczne

Gry moralnego niepokoju
Branża gier wideo dostrzegła, że czysta rozrywka to już za mało. Dlatego coraz częściej pojawiają się w nich tematy społeczne i polityczne, takie same jak w filmach czy reportażach.
„Spec Ops: The Line”. Tu gracz podejmuje wybory moralne, niesprowadzające się do prostego opowiedzenia się po stronie dobra.
materiały prasowe

„Spec Ops: The Line”. Tu gracz podejmuje wybory moralne, niesprowadzające się do prostego opowiedzenia się po stronie dobra.

„The Kite” – zadaniem gracza jest wyrwanie bohaterów z dna społecznej egzystencji.
materiały prasowe

„The Kite” – zadaniem gracza jest wyrwanie bohaterów z dna społecznej egzystencji.

„Max Payne 3” – nie tylko strzelanka, lecz także krytyka rozwarstwienia społeczeństwa Brazylii.
materiały prasowe

„Max Payne 3” – nie tylko strzelanka, lecz także krytyka rozwarstwienia społeczeństwa Brazylii.

Nieznający portugalskiego Amerykanin, karykatura turysty w koszuli w palmy, nieopatrznie zapuszcza się na teren jednej z licznych w brazylijskim São Paulo dzielnic biedoty. Zachwyca się wielopiętrowymi tarasami zbudowanej z dykty prowizorki, bierze udział w spontanicznej imprezie w faweli. Ale już po chwili otaczają go ludzie z gangu i kradną wszystko, co ma jakąś wartość. Bohater, a wraz z nim siedzący przed ekranem gracz, lądują w ścieku, wśród stert śmieci i odpadków cywilizacji. To jednak nie może trwać długo – wygrzebujemy się ze starych telewizorów, połamanych plastikowych krzeseł ogrodowych (na całym świecie ten sam wzór) i opakowań po produktach reklamowanych w telewizji. Bo też nie mamy do czynienia ze zwykłym turystą: Max Payne, bohater gry wideo pod tym samym tytułem, niegdyś gliniarz w Nowym Jorku, aktualnie uzależniony od alkoholu i leków cyngiel do wynajęcia, przybywa do faweli, aby rozwikłać zagadkę.

Chce się dowiedzieć, kto i dlaczego nęka rodzinę Branco, milionerów, którzy z nawiązką opłacają jego pobyt w egzotycznym São Paulo. Bohater szybko znajduje pistolet i rusza w pościg za gangsterami. To brzmi jak początek świetnego scenariusza dla gry akcji. I tak jest w istocie – „Max Payne 3” już teraz zbiera znakomite recenzje, ma szanse na tytuł gry 2012 r. Ale to nie jedyny powód, dla którego warto się nad nią pochylić.

Poprzednie dwie części „Maxa Payne’a” (wydane w 2001 i 2003 r.) były po prostu efektownymi i trzymającymi w napięciu strzelankami, pozostającymi w klimacie opowieści noir o upadłym glinie, którego dotknęła życiowa tragedia (mafia morduje mu żonę i małą córeczkę). Producenci z Rockstar powierzyli część trzecią nowemu studiu z kanadyjskiego Vancouver, zdecydowali o zmianie klimatu i przeniesieniu miejsca akcji do São Paulo. Oraz – co dotychczas w tej branży nieczęsto było spotykane – nadaniu scenariuszowi rysu silnej krytyki politycznej. Właśnie ten element przesądził ostatecznie o znakomitym przyjęciu gry przez recenzentów.

Na górze i na dole

Max Payne przybywa do kraju, który został właśnie szóstą gospodarką świata, a w którym nierówności społeczne rzucają się w oczy. Gracz, wcielając się w postać bohatera, pozna awers i rewers brazylijskiego snu. W trakcie swej przygody będzie szczebel po szczeblu spadał z drabiny społecznego statusu. Na górze spotka swych mocodawców, niewiarygodnie bogatych, żyjących w enklawach luksusu, którzy dla bezpieczeństwa latają helikopterami pomiędzy penthousami na najwyższych piętrach drapaczy chmur.

Jest to również świat zepsuty, przesiąknięty brudnymi pieniędzmi i narkotykami, w którym od polityków, robiących ciemne interesy z policją, większe przekręty robi tylko… specjalna rządowa służba do zwalczania gangów. Z kolei na dole – w tym wypadku dosłownie – spotkamy młodociane prostytutki, ćpunów i ludzi żyjących na ulicy. Przemierzamy duszne, mroczne zaułki faweli – gdzie na murach ktoś wysprejował słowo „piekło”. Do podejrzanych spelun zaglądają tylko na chwilę przybysze z państw bogatego Zachodu, aby załapać się na „najtańszy seks na zachodniej półkuli”.

Ostatni raz równie sugestywny obraz ludzkich mrowisk Brazylii odmalował chyba Paulo Lins w autobiograficznej powieści „Miasto Boga” (sfilmowanej w 2002 r.). Twórcy z Rockstar spędzili tygodnie, dokumentując życie faweli, dzięki czemu gra jest niezwykle przekonująca, na długo zapada w pamięć.

Autorom – jak można się domyślić – niestety nie udało się uciec od klasycznego schematu, w którym bohater wystąpi jako bicz boży na skorumpowane elity São Paulo. „Max Payne 3” to jednak najbardziej spektakularny – bo wysokobudżetowy – przedstawiciel nowego nurtu gier z krytycznym rysem społecznym. A jest ich coraz więcej.

Wódka i przemoc

Na drugim biegunie efektowności znajduje się niskobudżetowa, wydana wiosną gra przygodowa „The Kite” ukraińskiego studia Anate. Skromna, ale za to można ją za darmo ściągnąć z Internetu. Tytułowy latawiec to ulubiona zabawka Andriuszy, syna Maszy, bohaterki gry. Młoda kobieta żyje w blokowisku z wielkiej płyty, w jednym z postsowieckich miast. Niestety, mąż Maszy to alkoholik, który nie interesuje się utrzymaniem rodziny. W domu dochodzi do awantur, nie ma co jeść.

Depresyjny nastrój gry, opowiadającej o braku perspektyw oraz przemocy domowej, pogłębia monochromatyczna, rysowana prostą kreską, komiksowa grafika. „The Kite” to przeżycie, odczucie we własnych emocjach stoczenia się na samo dno społecznej egzystencji. Próba wydobycia Maszy z tego piekła motywuje gracza i napędza do działania, nawet jeśli sama fabuła ma odbiorcę raczej skłonić do myślenia, niż dać mu poczucie odniesionego sukcesu.

Nurt gier krytycznych, które wybijają odbiorcę z samozadowolenia, odpowiada na zgłaszane od lat postulaty. „Gry to medium, w którym podstawową rolę pełni błyskawiczne uruchamianie mechanizmu nagrody. Jeśli kluczem do tego jest rozrywka, trudno wymagać, aby skupiały się na opowiadaniu o trudnych tematach, jak rasa, płeć, dyskryminacja, uprzedzenia, nierówności” – pisze w branżowym portalu Rob Fahey, krytyk przemysłu wirtualnej rozrywki.

Zdaniem Faheya autorzy gier wykorzystują przemoc do celów rozrywkowych, często nawet ją fetyszyzują, ale właściwie nigdy nie pochylają się nad jej istotą i motywami, tak jak twórcy wybitnych filmów czy autorzy dzieł literackich. Jednak – jak dalej przekonuje Fahey – ostatnie 5 lat branży i komercyjne sukcesy takich gier jak „The Sims” (symulator życia rodziny), „FarmVille” (budowanie farmy) czy „Wii Fit” (gra zachęcająca do ćwiczeń fizycznych przed ekranem) zapowiadają odejście od powielania strzelanin, których główną ambicją jest dostarczenie graczom emocji i akcji. Poszerzyła się znacznie definicja rozrywki i zabawy, a to oznacza, że czas zacząć mówić o trudniejszych tematach”zachęca Fahey.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną