Kultura

Łacina? Lubię to!

Zakochani w łacinie

Karta z Biblii Gutenberga, drukowanej po łacinie w Moguncji w latach 1452–1455. Karta z Biblii Gutenberga, drukowanej po łacinie w Moguncji w latach 1452–1455. Interfoto/Forum, Getty Images/FPM
Język łaciński żyje i ma się nieźle. Jego wielbicieli znaleźć można nie tylko w Kościele, ale i poza nim – od Finlandii przez Polskę po USA.
Strona internetowa jedynej w świecie redakcji radiowej newsów po łacinie - Nuntii latini.an/Interfoto/Forum, Getty Images/FPM Strona internetowa jedynej w świecie redakcji radiowej newsów po łacinie - Nuntii latini.
Wilczyca kapitolińska, czyli symbol stolicy starożytnego imperium rzymskiego.Corbis Wilczyca kapitolińska, czyli symbol stolicy starożytnego imperium rzymskiego.

Amerykanin Daniel Gallagher chciał być lekarzem, ale został księdzem i ekspertem od języka łacińskiego. Zakochał się w łacinie, bo odkrył w niej całą tradycję Zachodu. Łacina była najpierw językiem Imperium Rzymskiego, później zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej. Dziś duchowny ma 42 lata i pracuje w Watykanie. Konkretnie w Biurze Listów Łacińskich przy Sekretariacie Stanu, watykańskim odpowiedniku kancelarii premiera.

Biuro zatrudnia siedem osób i tłumaczy najważniejsze dokumenty Kościoła na język łaciński. Po co? Przecież liczba osób władających łaciną to mikroskopijna cząstka ponad miliarda katolików. Prawda, lecz wciąż to łacina najlepiej nadaje się w Kościele do roli, jaką poza nim pełni dziś globalnie język angielski. W pewnych sytuacjach to łacina może jednoczyć katolików bez względu na ich język rodzimy. Jest zarazem niczyja i należy do wszystkich – tłumaczy Gallagher katolickiemu serwisowi CNS. Ma to tę dobrą stronę, że żadna rasa czy naród nie stara się jej zawłaszczyć.

Ukryta walka o łacinę

Starsze pokolenie chodzących do kościoła wciąż jeszcze potrafi się pomodlić w tym języku i rozumie mszę odprawianą po łacinie. Do tego pokolenia należy inny papieski łacinnik, również Amerykanin, karmelita Reginald Foster, rocznik 1939. Pochodzi z rodziny hydraulików ze stanu Wisconsin, zakochał się w łacinie już w niższym seminarium duchownym. Przez prawie 40 lat w tym samym biurze co Gallagher tłumaczył w Rzymie na łacinę teksty czterech papieży. Uchodzi za autorytet językowy i znawcę Cycerona. „Chcesz lepiej zrozumieć historię i kulturę, poznaj łacinę” – to motto Fostera. Święty Augustyn myślał i pisał po łacinie, nie po angielsku. Czytać go po angielsku to tak, jak słuchać Mozarta z szafy grającej.

Ale młodsze pokolenie, nawet księży, Augustyna czyta jednak w przekładach, o ile w ogóle czyta. Toczy się więc nieznana szerzej batalia o łacinę. W Kościele papież Benedykt XVI rozluźnił w 2007 r. ograniczenia w tej dziedzinie. Można powszechniej odprawiać msze łacińskie. Łacina wraca do seminariów duchownych, niektórzy młodzi księża zaczynają się nią interesować.

Są plany, by Watykan stworzył papieską akademię łacińską współpracującą z uczelniami świeckimi. Sam Reginald Foster założył prywatną szkołę łaciny, ale teraz Kościół chce czegoś większego. I bardziej otwartego na kontakty ze świeckimi wydziałami filologii klasycznej i nowymi mediami. W listopadzie w Rzymie zbierają się biskupi, by radzić o nowej ewangelizacji. Dwie mowy po łacinie ma do nich wygłosić kard. Donald Wuerl z Waszyngtonu. To uderzające, że Nowy Świat przemówi do Starego jego językiem. Choć wcześniej, jeszcze 20 lat temu, nie było niczym nadzwyczajnym, że biskupi podczas synodów rozmawiali między sobą po łacinie.

Łacinnik Foster uważa, że na siłę nie da się ludzi przekonać do łaciny. Ale może przykładem? „A gdyby tak papież Benedykt oznajmił, że zamiast drzemki po obiedzie poczyta sobie coś po łacinie?” – rozmarzył się Foster w rozmowie z Christianem Fraserem z BBC.

Druga po matematyce

Takie marzenia promujące łacinę w XXI w. nie są obce miłośnikom tego języka, którzy nie są religijni i nie „szpanują” rzadkimi zainteresowaniami, tylko po prostu pamiętają, jak gigantyczny wkład w historię, kulturę i cywilizację ma ten język. Ale chodzi im także o szeroki powrót łaciny do szkół, bo uważają, że to doskonałe przygotowanie do nauki innych języków, w tym angielskiego. A także do nauki logicznego rozumowania i jasnego wysławiania się.

Kolejne zalety uczenia się łaciny prezentuje polski jej miłośnik dr Rafał Toczko, filolog klasyczny, filozof i badacz literatury na toruńskim Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Niedawno pokazał pazur publicysty. Napisał list w proteście przeciwko zasadom punktacji publikacji z jego dziedziny w pismach międzynarodowych. Jego zdaniem zasady przyjęte przez polski resort nauki dyskryminują badaczy niektórych specjalności, w tym latynistów. Za publikacje w czasopismach na temat starożytności europejskiej można dostać znacznie mniej punktów niż za opublikowanie artykułu w jedynym czasopiśmie tego typu w USA. Wychodzi na to, że bardziej warto zajmować się historią Ameryki i pewnymi modnymi tematami niż np. historią Europy, w tym Polski. „Czy to znaczy, że mam się przekwalifikować, Pani Minister? Bo mówi mi Pani tak: Weź pan, doktorze Toczko, skończ z europejskim antykiem, a zajmij się historią pielęgniarstwa lub napisami w damskich toaletach?”.

Toczko się jednak nie zniechęca. Wydał właśnie książkę naukową o głośnym antycznym heretyku Pelagiuszu. W tym celu przeczytał po łacinie m.in. pisma św. Augustyna. Według młodego toruńskiego filologa, łaciny warto się uczyć nie tylko, aby pisać takie dzieła, ale aby w ogóle rozwijać się intelektualnie. Powołuje się na wyniki badań na maturzystach szwajcarskich. Wynika z nich, że łacina, zaraz po matematyce, najlepiej rozwija umiejętności kojarzenia, wnioskowania, koncentracji i rozwiązywana problemów. Badania uczniów w USA i Niemczech dodatkowo dowodzą, że znajomość łaciny służy też lepszemu poznaniu i posługiwaniu się własnym językiem rodzimym (słownictwo, składnia, odniesienia kulturowe). – W Niemczech studenci po kursie łaciny w szkole i podstawowym kursie języka niemieckiego lepiej rozumieli teksty kanonu niemieckiej literatury niż ci z rozszerzonym niemieckim, ale bez łaciny! – podkreśla dr Toczko.

Jeśli wiemy, że aqua znaczy po łacinie „woda”, to lepiej rozumiemy wyrazy takie, jak „akwedukt”, „akwamaryna”, „akwarium” itd. A cóż dopiero, kiedy studiujemy medycynę, nauki przyrodnicze lub historię, filozofię czy literaturę.

Toteż łacina jest w programach szkolnych, oczywiście w różny sposób i w różnym wymiarze godzin, w Austrii, Niemczech, Holandii, Belgii, Francji, w krajach skandynawskich. W Anglii w połowie lat 2000 uruchomiono specjalny internetowy kurs łaciny przygotowany przez Uniwersytet Cambridge. Można było zaczynać już w 12 roku życia. Naturalnie metody nauki są inne niż sto lat temu. Czasem wykorzystywana jest forma komiksu. Nie zaczynamy też nauki od wojny galijskiej Juliusza Cezara, tylko od historyjki o Rzymianinie, który idzie na targ niewolników i kupuje najpiękniejszą dziewczynę, wywołując gniew swojej żony.

Zainteresowanie łaciną mimo to spada. Do egzaminu z tego języka siadało w Anglii, Walii i Irlandii Północnej w pierwszych latach 2000 średnio 10 tys. uczniów w wieku 14–16 lat. W zeszłym roku – już tylko 8 tys. w 540 szkołach.

 

 

Radio mówi „Ave!”

Tacy wielbiciele łaciny jak dr Toczko są przekonani, że skoro Polska jest w Unii, a w wielu krajach Unii łaciny uczy się 20–30 proc. młodzieży szkół ogólnokształcących, to i w Polsce powinniśmy jej uczyć więcej. Nawet już w gimnazjum, a tym bardziej od pierwszej klasy liceum. I że powinna być matura z języka łacińskiego. Zainteresowanym szkołom zgłaszają chęć społecznej pomocy.

W zeszłym roku Polska Akademia Umiejętności z siedzibą w Krakowie poparła akcję toruńskich filologów klasycznych (środowisko dr. Toczki) „Polska w Europie – łacina w szkole”. – Niestety, u nas ani rządzący, ani rodzice nie rozumieją znaczenia nauki łaciny w szkole, a na popularność łaciny nie wpływa dobrze sposób jej uczenia i osobowość wielu nauczycieli – zaznacza dr Toczko i dodaje: – Łacina nie jest oczywiście jedynym czy najlepszym sposobem na nauczenie się innych języków obcych. Sam zacząłem się porządnie uczyć łaciny, znając już całkiem nieźle angielski i niemiecki.

Ale daje do myślenia, że na przykład w Finlandii, gdzie łaciny jest stosunkowo dużo jak na Skandynawię, dobra znajomość angielskiego jest powszechna. Wniosków zbyt generalnych jednak wyciągać z tego nie należy (we Włoszech uczą się łaciny najwięcej na świecie, a z mówieniem po angielsku u nich nie jest dobrze).

Z tą Finlandią coś jednak jest na rzeczy. Piszący te słowa sam się o tym przekonał w Helsinkach. Na ulicy nie witano go wprawdzie słowem Ave!, ale w siedzibie publicznego Radia Finlandia (YLE 1) – owszem. A ściśle w jedynej na świecie redakcji newsów po łacinie, Nuntii latini. Dzienniki po łacinie nadaje się z Helsinek od 1989 r. na falach krótkich, średnich, przez satelitę, na UKF oraz przez Internet.

Ekipa mniej więcej tak liczna jak we wspomnianym watykańskim biurze listów. Pracuje pod opieką fińskich latynistów. Emituje raz na tydzień pięciominutowy dziennik złożony z najważniejszych wiadomości o znaczeniu międzynarodowym. Serwis łaciński ma też Radio Brema współpracujące z Radiem Fińskim, a w Internecie znajdziemy coraz więcej podobnych hobbystycznych portali, także polskich. Z okazji dwutysięcznej rocznicy śmierci rzymskiego poety Horacego (w 2008 r.) Finowie wydali zbiór nagrań jazzu tradycyjnego do tekstów poety adaptowanych przez prof. Tuomo Pekkanena, opiekuna filologicznego Nuntii latini. Dobrze się bawią.

A jak brzmią łacińskie newsy? Uroczyście, jak to łacina. Z napisaniem newsów po łacinie latynista nie ma kłopotów. Wykształcony prezenter nie ma kłopotów z ich odczytaniem (choć tu bywają problemy, bo nie ma zgody co do jedynej poprawnej wymowy niektórych głosek przez klasycznych Rzymian). Autor dziennika musi czasem wymyślić łaciński odpowiednik słów i pojęć nieistniejących w dawnej łacinie. Na przykład: twardy dysk? E, proste: discus rigidus. Dokument elektroniczny? Documentum electronicum. Siły szybkiego reagowania? Cohortes reactiones rapidae. Golf? Pillamalleus. Odrzutowiec? Aerinavis celerrima. Internet? Interrete. Esemes? Inscriptio cursus electronici. Dżinsy? Bracae linteae caeruleae.

Objęcie władzy przez premiera Mazowieckiego serwis odnotował tymi słowy: Tadeusz Mazowiecki, vir e motu solidaritatis, a parlamento Poloniae primus minister electus est, a dojście do władzy SLD odnotował tak: In Polonia electiones parlamentares sunt habitae. Quidus foedus sinistrrae democraticum sivum factio pristina communistarum maximam victoriam reportavit.

Naturalnie nie wszystkim łacinnikom takie zabawy się podobają. Zwłaszcza wewnątrz Kościoła łacińskiego. Na przykład jezuiccy eksperci od łaciny krzywią się na mechaniczne ich zdaniem latynizowanie wyrazów angielskich. Nie tędy droga, bo w tych „makaronizmach” zanika duch języka Rzymian. Ale mniej pedantyczni miłośnicy łaciny raczej zwierają szeregi dla dobra sprawy, w którą żarliwie wierzą.

Adam Szostkiewicz
(Cztery lata łaciny w liceum, dwa na polonistyce)

Lekcje łaciny

Ilu uczniów w szkołach Europy uczy się jęz. łacińskiego

Włochy: 39,8 proc. wszystkich uczniów (rekord świata), w liceach klasycznych od 12–13 roku życia przez pięć lat po co najmniej cztery godziny tygodniowo;

Austria: 34 proc., startują od 11 roku życia;

Niemcy: w sumie ponad 30 proc. uczniów szkół średnich ogólnokształcących od czterech do sześciu lat, od 12 do 18 roku życia;

Belgia: 21 proc. od dwóch do pięciu lat, od 12 do 17 roku życia;

Polska: 3,8 proc. licealistów, w sumie, wg MEN, 1,5 proc. uczniów szkół średnich ogólnokształcących.

Źródło: Fundacja na rzecz Badania i Promocji Kultury Klasycznej Traditio Europae. Zob. też: www.facebook.com/lacinawszkole i www.traditio-europae.org.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną