Szkoły muzyczne: bardziej tresują niż uczą

Przeciw tresurze
W naszych szkołach muzycznych dominuje stary, autorytarny styl nauczania, bliższy tresurze niż obcowaniu ze sztuką.
Większość pedagogów uważa, że w pracy z uczniem trzeba przede wszystkim realizować program i pilnować techniki, mniej zaś istotne jest, czy dziecku podobają się utwory, które wykonuje.
Edward Pond / Masterfile/EAST NEWS

Większość pedagogów uważa, że w pracy z uczniem trzeba przede wszystkim realizować program i pilnować techniki, mniej zaś istotne jest, czy dziecku podobają się utwory, które wykonuje.

Rodzice posyłają dzieci do szkoły muzycznej z różnych powodów. Czasem dla zaspokojenia własnych niespełnionych ambicji. Czasem sami zauważyli lub ktoś zwrócił im uwagę, że dziecko wykazuje zdolności. Ale coraz częściej też chcą nauki muzyki dla dziecka niekoniecznie z myślą, by uprawiało ją w przyszłości zawodowo. Bywa, że szukają mu po prostu dodatkowego zajęcia, a muzyka uważana jest za zajęcie szlachetne. Stosunkowo nowym motywem jest rozpowszechniane coraz szerzej, również przez media, przekonanie, że nauka muzyki pomaga w ogólnym rozwoju człowieka.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj