Gwiezdne wojny w rękach Disneya

Imperium skupuje
Po zakupie Marvela i Lucasfilmu koncern Disneya ma w rękach wielką część mitologii amerykańskiej popkultury. Cieszyć się, czy niepokoić?
Reakcja na dołączenie Lucasfilmu do rodziny Disneya była pozytywna, nie tylko w świecie biznesu, ale i w środowiskach fanów.
Disney/materiały prasowe

Reakcja na dołączenie Lucasfilmu do rodziny Disneya była pozytywna, nie tylko w świecie biznesu, ale i w środowiskach fanów.

Reżyser J.J. Abrams ma dla Disneya ożywić sagę „Gwiezdnych wojen”.
Simon Holmes/Photoshot/Retna/BEW

Reżyser J.J. Abrams ma dla Disneya ożywić sagę „Gwiezdnych wojen”.

Zenia Mucha, wiceprezes The Walt Disney Company, jako dziecko wyjechała wraz z rodzicami z Polski w latach 60.
Disney/materiały prasowe

Zenia Mucha, wiceprezes The Walt Disney Company, jako dziecko wyjechała wraz z rodzicami z Polski w latach 60.

Gdy jesienią rozeszła się wiadomość, że Disney (ściślej: The Walt Disney Company) kupił „Gwiezdne wojny” (dokładnie: Lucasfilm), na galaktykę padł blady strach. Jedni, niewiele myśląc, wyobrażali sobie, że Myszka Miki zostanie rycerzem Jedi i zacznie wywijać mieczem świetlnym, inni dowodzili uczenie, że Disney na science fiction się nie zna, czego dowodem miała być niedawna klapa „Johna Cartera”, arcydrogiej marsjańskiej przygodówki.

Co ciekawe, wielbicieli kosmicznych światów stworzonych przez George’a Lucasa i przezeń uśmierconych – bo przecież kolejnych części sagi miało już w ogóle nie być – uspokajali wierni poddani Spidermana, Kapitana Ameryki i innych superbohaterów z komiksowej stajni Marvela, zakupionej przez Disneya trzy lata wcześniej. Marvelowi sojusz z gigantem rodzinnej rozrywki wyszedł bowiem na dobre. Z biznesowego punktu widzenia również, ale przecież nikt nie zrobi interesu na kultowych, budzących emocje postaciach, narażając się legionom ich wyznawców. Disney nie zarżnie więc Dartha Vadera znoszącego złote jajka.

Nową falę kontrowersji wywołała niedawna decyzja powierzenia reżyserii kolejnych części sagi J.J. Abramsowi. To fachowiec wysokiej klasy, ale przecież równolegle pracuje nad następnymi kinowymi częściami „Star Trek”. Dla fanatyków obu filmowych światów takie połączenie jest trudne do zaakceptowania. To tak, jakby trenowanie Realu Madryt i FC Barcelony powierzyć temu samemu człowiekowi.

Lucasfilm w dobrych rękach

Fani „Gwiezdnych wojen” mogą w spokoju czekać na kolejną odsłonę sagi. Znaleźli się w dobrych rękach – potwierdza Zenia Mucha, wiceprezes The Walt Disney Company, szefowa działu komunikacji koncernu. – Kiedy kupiliśmy Pixar, nazwa zmieniła się na Disney Pixar, ale jeśli chodzi o proces twórczy, to wciąż studio w pełni niezależne. Podobnie było z Marvelem. „Avengers” stali się globalnym fenomenem, zarabiając 1,5 mld dol., i już szykujemy cztery kolejne filmy. Historia pokazała, że nasz szacunek do tego, co zastaliśmy, popłaca.

Nasuwa się pytanie, skąd kierownictwo Disneya wie, co dokładnie trzeba chronić? Czyżby, próbując zgłębić fenomen „Gwiezdnych wojen”, wysyłali na fanowskie konwenty przebranych za Chewbaccę i R2D2 szpiegów?

Nie, nie musimy tego robić – śmieje się Mucha. – Kupując jakąś firmę, zaczynamy współpracę z ludźmi, którzy zajmowali się tym od zawsze. Tak było w przypadku Marvela, którego pracownicy doskonale znali ten świat, komiksy i filmy. Nic się nie zmieniło poza tym, że mają nasze wsparcie. Dbamy też o najwyższą jakość efektu końcowego, ale to wszystko, za co ludzie pokochali Marvela, pozostało nienaruszone.

Zenia Mucha uważa zresztą, że nasze rozważania mają charakter czysto akademicki, bo poza nielicznymi wyjątkami, mającymi raczej charakter humoreski niż poważnego protestu, reakcja na dołączenie Lucasfilmu do rodziny Disneya była pozytywna, nie tylko w świecie biznesu, ale i w środowiskach fanów. – Ci drudzy z radością przyjęli wiadomość, że opowieść będzie kontynuowana, że już w 2015 r. zobaczą siódmą część sagi, a potem przynajmniej kolejne dwie, co dwa lata. Chcemy otoczyć fenomen kulturowy „Gwiezdnych wojen” opieką, nie zamierzamy niczego psuć – obiecuje Mucha.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną