Rozmowa z twórcą filmu "Drive"

Robię filmy za cztery miliony
Rozmowa z duńskim reżyserem Nicolasem Windingiem Refnem o sztuce, seksie i Bogu.
Nicolas Winding Refn – jeden z najciekawszych reżyserów kina europejskiego.
Miriam Dalsgaard/PolFoto/Forum

Nicolas Winding Refn – jeden z najciekawszych reżyserów kina europejskiego.

Za „Drive” Nicolas Winding Refn otrzymał nagrodę za reżyserię na festiwalu w Cannes.
materiały prasowe

Za „Drive” Nicolas Winding Refn otrzymał nagrodę za reżyserię na festiwalu w Cannes.

„Tylko Bóg wybacza” - ekstremalny świat gangsterskiej przemocy.
materiały prasowe

„Tylko Bóg wybacza” - ekstremalny świat gangsterskiej przemocy.

Janusz Wróblewski: – Nocne życie Bangkoku, tajemnica oraz ekstremalne sceny przemocy w mrocznym thrillerze gangsterskim „Tylko Bóg wybacza” to zupełnie inny świat niż słoneczne ulice Los Angeles z „Drive”. Skąd ten zwrot w kierunku egzotyki?
Nicolas Winding Refn: – Lubię podróże, często zmieniam miejsca pobytu. Urodziłem się w Kopenhadze, wychowałem w Nowym Jorku, gdzie moimi sąsiadami byli emigranci ze Wschodu. Kilka lat temu przenieśliśmy się z rodziną do Bangkoku. To fascynujące miejsce tętniące religijną energią. Na krótko zapuściliśmy tam korzenie. Film jest owocem tego doświadczenia.

I pańskiej fascynacji kinem sztuk walki.
Na ten temat akurat niewiele wiem. Nigdy też nie byłem wielkim fanem tego typu kina. Pomyślałem sobie tylko, że najlepszym sposobem wyrażenia moich dalekowschodnich przeżyć będzie konfrontacja w formie fizycznego starcia białego przybysza z Zachodu i tajskiego policjanta.

Połowa akcji rozgrywa się na ringu.
Walki mają charakter symboliczny. Proszę tego tak dosłownie nie odbierać. To raczej spontaniczna wizja tego, co człowiekowi wydaje się, że tkwi w nim w środku, niż opowieść o tym, co rzeczywiście w nim siedzi. Gdy pisałem scenariusz, moja żona była w drugiej ciąży. Pojawiły się komplikacje. Obawialiśmy się, że stracimy dziecko. Przez chwilę miałem wrażenie, że walczymy z fatum, nie chcę powiedzieć, że z Bogiem, bo to zabrzmi zbyt patetycznie.

W pana filmie matka jest najczarniejszym charakterem.
Nie mówimy teraz o konkretnych postaciach, lecz o inspiracjach. Opowiem panu jeszcze jedną anegdotę. Nasza córka, mając dwa lata, regularnie budziła się w środku nocy. Wstawała z łóżka niczym lunatyczka, szła do kącika w sypialni i rozpaczliwym głosem krzyczała „Nie!”. Powtarzało się to wiele razy. Nie mieliśmy pojęcia, co to jest i jak ją uspokoić. Zadzwoniłem do tajskiego producenta, który poradził wezwać szamana. Jego zdaniem to był duch, niegroźny, który próbował się z nami porozumieć. Wszystkie elementy scenariusza złożyły mi się wtedy w całość. Wiedziałem, że chcę nakręcić film, w którym magia będzie się przenikała z realnością w nierozerwalny sposób, tak że trudno będzie określić, w jakim wymiarze się poruszamy.

Film mocno podzielił canneńską publiczność. Wielu się podobał, inni wyrażali niezadowolenie gwizdami.
Skrajne reakcje mnie cieszą. Na tym polega żywy odbiór sztuki. Jedni coś uwielbiają, drudzy nienawidzą. Rozmawiamy, dzielimy się wrażeniami, zaczynają krążyć idee, następuje wymiana myśli. Taki jest cel każdego artysty.

Kino to jednak kosztowna zabawa. Reżyser musi się liczyć z tym, że jeśli jego wizja nie przemówi do zbyt wielu widzów, nie otrzyma pieniędzy na kolejny projekt.
Dobrze jest podchodzić do kwestii finansowych racjonalnie. Im mniej środków na produkcję, tym więcej swobody. Moje filmy nie kosztują więcej niż 4 mln dol. Przy tak niskich budżetach producenci są pewni, że odzyskają zainwestowane pieniądze. W ten sposób kupuję sobie wolność i spokój.

Po wielkim sukcesie kasowym „Drive” podjęcie ryzyka związanego z realizacją „Tylko Bóg wybacza” było łatwiejsze?
Nie. Nikt nie miał wygórowanych oczekiwań wobec tamtego filmu. Co gorsza, gdy wszedł na ekrany, część osób czuła się mocno zawiedziona. Kluczem do sukcesu okazała się akceptacja młodej widowni. Do niej głównie adresowane są moje filmy. Dlatego gdy zapałała miłością do „Drive”, o złych recenzjach szybko zapomniano.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną