Kultura

Wolne państwo Babie Doły

Opener Festival: święto muzyki na polskim wybrzeżu

Alterklub - jedna z festiwalowych scen wypełniona publicznością. Alterklub - jedna z festiwalowych scen wypełniona publicznością. Filip Springer / Polityka
Jeśli nerwowo pytają, czy brać kalosze, sprawdzają line-up, czekają na mgłę i wznoszą telefony, to znaczy, że znów jest Open’er.
Obywatelstwo, czy raczej rodzaj azylu, można kupić za 470 zł (karnet czterodniowy) albo za 550 zł, jeśli chcemy zamieszkać na polu namiotowym, które w tym roku wyprzedano do cna.Filip Springer/Polityka Obywatelstwo, czy raczej rodzaj azylu, można kupić za 470 zł (karnet czterodniowy) albo za 550 zł, jeśli chcemy zamieszkać na polu namiotowym, które w tym roku wyprzedano do cna.

Jesteśmy pokoleniem, które jest w stanie coś zmienić – krzyczy Ras Luta ze sceny Alterklub, jednej z pięciu, na których w czasie Open’era gra się muzykę. Ras Luta (lat 30, specjalizacja: reggae) przez moment robi wrażenie, że poza dobrą muzyką chodzi tu o jakąś większą ideę. Na znak tego każe pokazać światło: – Podnieście telefony komórkowe!

Telefony komórkowe open’erowicz ma. Czasem nawet po dwa, bo jeden bywa lepszy do Internetu, a drugi do esemesów, poza tym nie można odpisać na wiadomość, jeśli się akurat nagrywa fragment koncertu.

Reklama

Czytaj także

Historia

Rozmowa z Davidem Martelo, uczestnikiem rewolucji goździków

O portugalskiej rewolucji goździków sprzed 45 lat opowiada jej uczestnik David Martelo.

Krzysztof Kubiak, Tadeusz Zawadzki
23.04.2019
Reklama