Deep Johnny

Pięćdziesiąt twarzy Deppa
Kostiumy i grube warstwy makijażu, dzięki którym Johnny Depp przeistacza się nawet w najbardziej groteskowe postaci, to najlepsza kuracja odmładzająca. Po raz kolejny poddał się jej w nowym filmie „Jeździec znikąd”.
„Charlie i fabryka czekolady”.
Photo12/EAST NEWS

„Charlie i fabryka czekolady”.

Johnny Depp w „Las Vegas Parano”
Universal/Everett Collection/EAST NEWS

Johnny Depp w „Las Vegas Parano”

„Edward Nożycoręki”.
Photo12/EAST NEWS

„Edward Nożycoręki”.

Grał ćpunów, transwestytów, rozpustników, morderców i monstrum z nożycami zamiast dłoni. A mimo to zawsze widziano w nim romantyka i jednego z najseksowniejszych ludzi świata. To niejedyny paradoks w karierze hollywoodzkiego aktora Johnny’ego Deppa. 50-latek o urodzie cherubina stał się gwiazdą, występując w niskobudżetowych produkcjach nieprzynoszących właściwie zysków. Jest o rok młodszy od Toma Cruise’a, jest też rówieśnikiem Brada Pitta, ale wygląda od nich dużo młodziej. Krytycy uważają go za najwszechstronniejszego aktora pokolenia. On sam ceni w sobie najbardziej niewykorzystany talent muzyka rockowego.

W młodości jego ulubionym zespołem był Kiss. Pod wpływem wariackich, kiczowatych show hardrockowej grupy samodzielnie nauczył się grać na akustycznej gitarze. Od tamtego czasu nigdy nie rozstaje się z instrumentem. Założona przez niego garażowa kapela The Kids, z którą od 16 roku życia, po wyprowadzce z rodzinnego domu, koncertował na Florydzie i w Los Angeles, niestety nie odnosiła większych sukcesów. Chociaż była zapraszana do rozgrzewania publiczności przed występami takich sław, jak Chuck Berry, REM, Iggy Pop, B-52’s. Zarabiał grosze. Żeby się utrzymać, musiał się zatrudnić w firmie telemarketingowej, sprzedającej pióra i długopisy. Nie wierzył w siebie. Za namową Nicolasa Cage’a, kumpla swojej byłej żony (ożenił się pierwszy raz, mając 20 lat), zgłosił się na zdjęcia próbne do horroru „Koszmar z ulicy Wiązów” Wesa Cravena. Tak został aktorem.

Urodzony paranoik

Na plan filmowy chodził początkowo dla pieniędzy. Aktorstwa nie traktował poważnie. Jego prawdziwą miłością była (i wciąż pozostaje) muzyka. Gdy rola detektywa, licealnego gliniarza w kilku sezonach telewizyjnego serialu „21 Jump Street”, przyniosła mu niebotyczną popularność i ku swemu zdumieniu trafił na okładki kolorowych pism młodzieżowych, natychmiast zapragnął się od tego ciężaru uwolnić.

Najlepszym sposobem na odstraszenie wzdychających do niego fanek i zniszczenie wizerunku pięknisia wydawały mu się zaskakujące, ryzykowne wybory artystyczne. Rzucił telewizję. Wyszukiwał najdziwniejsze, odbiegające od gatunkowej sztampy projekty kinowe. Utożsamiał się z wyrzutkami społecznymi. Wyspecjalizował się w rolach nieudaczników, odmieńców, paranoików, zmanierowanych, niegrzecznych chłopców, którzy nie chcą lub nie potrafią się przystosować do nudnego życia w świecie dorosłych. Dzięki temu zyskał jeszcze większe uznanie.

Zawsze ciągnęło go do przegranych, lecz pozbawionych cynizmu ludzi. „Jeśli przyszedłeś na świat w latach 60., musiałeś się czuć oszukany” – zwierzał się w wywiadzie dla „Vanity Fair”, tłumacząc, dlaczego przede wszystkim interesują go postaci mocno zranionych, mających trudności z samoakceptacją marzycieli i rebeliantów. Poczuł się jednym z nich, gdy rozwiedli się jego rodzice. Miał wtedy 15 lat. Nie było to jedyne traumatyczne przeżycie, z którym nie umiał sobie poradzić.

Nigdy nie opuszczała go myśl, że przynależy do innego czasu, do innego świata. Nienawidził obłudy amerykańskiego snu. W ucieczce od fałszu rzeczywistości pomagały mu narkotyki, alkohol. Żył bez hamulców. Frustracje rozładowywał, samookaleczając się. Ufał zresztą tylko ludziom posiadającym – jak on – skłonności autodestrukcyjne. Ratunkiem były podsuwane przez starszego brata Daniela lektury: Dylana Thomasa, Jacka Kerouaca, Arthura Rimbauda, Allena Ginsberga. Do dziś kolekcjonuje rękopisy tych pisarzy. Twierdzi, że jest ich strażnikiem.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną