Polscy projektanci podbijają świat

Młoda moda
Trwa moda na polską modę. Choć większość z nas kupuje w sieciówkach, przybywa tych, którzy szukają czegoś oryginalnego u młodych polskich projektantów. Także klienci z zagranicy.
Jedna z największych streetwearowych marek - Risk Made in Warsaw.
materiały prasowe

Jedna z największych streetwearowych marek - Risk Made in Warsaw.

Wearso to jedne z tych, wciąż nielicznych, profesjonalnych marek, które są w stanie realizować duże zamówienia.
materiały prasowe

Wearso to jedne z tych, wciąż nielicznych, profesjonalnych marek, które są w stanie realizować duże zamówienia.

Marka Mamapiki wyszła od szarej bluzy, którą udoskonala, dorzucając kolory, doczepiane kieszenie czy odpinane kaptury.
materiały prasowe

Marka Mamapiki wyszła od szarej bluzy, którą udoskonala, dorzucając kolory, doczepiane kieszenie czy odpinane kaptury.

Sharon Stone stała się niedawno ambasadorką polskiej mody. Podczas wizyty w Warszawie – gdzie odbierała Nagrodę Pokoju podczas Kongresu Laureatów Nagrody Nobla – odwiedziła butik poznańskich projektantek Bizuu na Mokotowskiej, gdzie kupiła czarną koktajlową sukienkę, torbę, rękawiczki i czapkę. Zjawisko nowych polskich projektantów i polskiej mody dawno już jednak wyszło poza krąg zainteresowań celebrytów. Bo gdy gwiazdy fotografowały się w kreacjach od Macieja Zienia, Gosi Baczyńskiej czy duetu Brzozowski&Paprocki, gdzieś obok po cichu rosły marki tańsze, dla których konkurencją nie są wielkie domy mody i projektanci-gwiazdy, tylko sieciówki, a klientem nie jest szef korporacji czy właścicielka dobrze prosperującej firmy, tylko młoda aspirująca klasa średnia, branża kreatywna i hipsterzy.

Teraz najpopularniejsze młode marki bez kompleksów otwierają butiki przy ul. Mokotowskiej w Warszawie, pod najbardziej prestiżowym adresem w polskim świecie mody. Wchodzą do centrów handlowych. Niedawno platforma internetowa Full of Style otworzyła multibrandowy butik w Złotych Tarasach oferujący wybór ubrań od polskich projektantów i zapowiada uruchomienie kolejnych.

Rosną w siłę targi młodej rodzimej mody. 1 grudnia w nowo odrestaurowanej stołecznej kamienicy przy Pięknej 19 na miesiąc otworzą się targi Art Yard Sale, grupujące 50 artystów, projektantów mody i designu. W Lublinie w odnowionym zabytkowym budynku Centrum Kultury 7 grudnia odbędą się targi mody i designu Lublin Pop-up Shop. Październikowy Need For Street zajmował dużą warszawską pofabryczną halę. Hush Warsaw po zakończonej sukcesem czerwcowej edycji na Stadionie Narodowym kolejną zorganizował w Poznaniu w Starym Browarze, najnowsza zaś odbędzie się 7 i 8 grudnia w warszawskich Arkadach Kubickiego. Organizatorki Anna Pięta i Magda Korcz chwalą targi na stadionie: – Na 3,5 tys. m kw. zaprezentowało się 177 marek, przyszło 20 tys. osób, z których każda wydała średnio od 50 do 1 tys. zł.

Dla niektórych moda to topowi polscy, w różnym stopniu niezależni, projektanci oraz osoby o artystycznym podejściu – zauważa Jasiek Stasz, współwłaściciel platformy Showroom sprzedającej polską modę. – Ale prawdziwy boom panuje na innym rynku: tańszych, streetwearowych, zahaczających o modę, ale bardziej codziennych ubrań.

Zdaniem Stasza świadczy to o tym, że polska moda zeszła z piedestału i wkracza w życie ulicy. Jego Showroom otrzymuje kilkanaście zgłoszeń dziennie od projektantów chcących sprzedawać swoje ubrania, wybiera najciekawszych i notuje stały wzrost obrotów. A ma konkurencję w postaci kilkudziesięciu sklepów internetowych i platform sprzedających niezależną polską modę w różnych przedziałach cenowych. Cały rynek wart jest kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.

Potencjał zjawiska dostrzegają telewizje. Fox Life wypuścił właśnie talent show „Projektanci na start”, w którym Aneta Kręglicka, fotograf mody Marek Straszewski i współzałożycielka sklepu internetowego Mostrami.pl Mona Kinal oceniają projekty młodych kreatorów. W TVN wiosną ruszy polska edycja amerykańskiego formatu „Project Runaway”. 13 projektantów powalczy o szansę stworzenia i wypromowania swojej kolekcji. Oceniać ich będą modelka Anja Rubik oraz projektanci: Joanna Przetakiewicz, Mariusz Przybylski i Tomasz Ossoliński. Zainteresowanie lokalną modą wydaje się czymś na kształt znanego już dobrze trendu slow food, kupowania na ekotargach warzyw, mięsa i nabiału od lokalnych producentów czy picia lokalnych marek piwa. Lokalność robi dziś globalną karierę.

Klub trzydziestolatków

Warszawa, Wrocław czy Kraków coraz bardziej przypominają Berlin i Kopenhagę, trendy przenoszą się wraz z podróżującą za pracą młodą klasą kreatywną. A ta chce się ubierać inaczej niż rodzice i pracownicy znienawidzonych korporacji: niezobowiązująco, luźno, z przymrużeniem oka – w sam raz na rower czy do modnej kawiarni, która dla wielu jest też biurem.

To jednocześnie grupa społeczna zainteresowana modą i zbyt biedna, by móc sobie pozwolić na tę w najbardziej ekskluzywnym wydaniu. – Mamy wysyp młodych ludzi, którzy interesują się modą, ale mogą wydać znacznie mniejsze kwoty, kupić spodnie za 200–500 zł, płaszcz za 600 zł... – zauważa Marcin Różyc, dziennikarz modowy, autor książki „Nowa moda polska”. – Nowa klasa średnia chce się wyróżnić, chce należeć do elitarnego (co nie oznacza luksusowego) klubu i te kluby tworzy – dodają organizatorki Hush Warsaw. Co ciekawe, chcą do nich należeć także topowi projektanci, którzy obok ekskluzywnych kolekcji zaczęli tworzyć podstawowe, tańsze linie.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną