Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

Czy PRL był sexy?

Dlaczego kapitalizm rozczarował artystów?

Podczas zimnej wojny świat i życie po obu stronach żelaznej kurtyny były rzeczywiście różne, odseparowane od siebie, podlegały odmiennym procesom politycznym. Podczas zimnej wojny świat i życie po obu stronach żelaznej kurtyny były rzeczywiście różne, odseparowane od siebie, podlegały odmiennym procesom politycznym. Mirosław Gryń / Polityka
Jeden z kłopotów, jaki mamy z PRL, polega na tym, że w tym opresyjnym systemie powstawały artystyczne dzieła, z jakimi dorobek III RP wciąż nie może się równać. Dlaczego?
Agata Pyzik, rocznik 1983, wydała książkę „Poor But Sexy. Culture Clashes in Europe East and West” (Zero Books, London 2014). Mieszka w Londynie, z przerwami na wizyty w Polsce.Archiwum prywatne Agata Pyzik, rocznik 1983, wydała książkę „Poor But Sexy. Culture Clashes in Europe East and West” (Zero Books, London 2014). Mieszka w Londynie, z przerwami na wizyty w Polsce.

Wszyscy mamy obsesję na punkcie rocznic, stanowią one dla nas pewien rytuał, a przy polskiej fiksacji na historii jako źródle cierpień są działaniem podsycającym traumę i jednocześnie umożliwiającym jej przezwyciężenie. A Polska jest krajem zachowującym się jak pacjent po szoku traumatycznym. Przyjęliśmy sądzić, że tą traumą był komunizm, jednak w równej, jeśli nie większej mierze traumą było też rozczarowanie transformacją ustrojową. Wystarczy spojrzeć na użytek, jaki robimy z symbolicznej rocznicy demokratycznych wyborów 1989 r. Nie jest to kwestia tylko ostatnich kilku miesięcy głoszenia polskiego sukcesu w rozprawieniu się z komunizmem. Prawdą jest, że ten festiwal trwa od 25 lat – cokolwiek robimy, cokolwiek robią nasze władze, w większości legitymizowane udziałem w byłej opozycji demokratycznej, chodzi o miażdżące ideologiczne zwycięstwo nad przeszłością, co do której mamy stałe, utrwalone negatywne narracje.

Nowa rzeczywistość często wypiera porażki – emigrację zarobkową, biedę, tolerowanie skrajnej prawicy. Na zewnątrz Polska pragnie widzieć siebie – zgodnie z powtarzanym przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego frazesem – jako „normalny europejski kraj”, chłopca z plakatu nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej, który mógłby świecić przykładem. Jednak to, co się u nas dzieje, trafniej podsumował Adam Michnik, jeden z głównych architektów transformacji. Wyraził zadowolenie, że „żyje w kraju, którym nikt się już nie interesuje”.

Potwierdzenie słów Michnika zdobyć łatwo. Wystarczy zapytać kogoś z zagranicy, jakie filmy, aktorów, artystów czy muzyków kojarzy z naszym krajem. Padną prawie zawsze wielkie nazwiska przeszłości: Wajda, Polański, Borowczyk, Tomaszewski, Cieślewicz, Szapocznikow, Miłosz, Lem, Kapuściński, Herbert, Różewicz, Bauman; pojawi się Polska Szkoła Filmowa, architektura socrealizmu i modernizmu; polska kompozycja: Penderecki, Lutosławski, Górecki, Studio Eksperymentalne Polskiego Radia, polski jazz: Komeda, Stańko.

Polityka 26.2014 (2964) z dnia 24.06.2014; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Czy PRL był sexy?"
Reklama