Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kultura

Dźwięk doskonale upiorny

Kawiarnia literacka

Nigdy nie podejrzewałem, że zamieszkaliśmy w nawiedzonym domu – w sumie nie wiem, skąd takie przekonanie, w końcu żyjemy w samym środku miasta-upiora, Warszawy-Feniksa, lecz i Warszawy-zombie, gdzie na każdym rogu kogoś rozstrzelano. A jak nie rozstrzelano, to wyrzucono z okna, a jak nie wyrzucono z okna, to przynajmniej powieszono.

Ale nie, żadnych podejrzanych skrzypień, stukań, zawodzeń, żadnego wiatru łkającego w kominach, żadnych gałęzi skrobiących o szyby. Aż do tamtego wieczoru.

Była późna jesień, może już zima – za oknem latarnia przeświecająca przez gołe drzewa, ciemność zapadająca wcześnie i znikająca późno, ale wewnątrz mimo to przytulnie, dzięki dobrodziejstwom centralnego ogrzewania oraz dwóm skrzydłom sięgającej sufitu biblioteki, która okala nasze biurka.

Polityka 31.2014 (2969) z dnia 29.07.2014; Kultura; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Dźwięk doskonale upiorny"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >