Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

„Virtuti”, czyli „męstwu”

Kawiarnia literacka

Mój dziadek był bohaterem. Obaj dziadkowie i obie babcie byli w tym czy w innym sensie bohaterami, takie były czasy, taki – że strawestuję panią minister – mieliśmy wtedy klimat; ale on miał to potwierdzone urzędowo, orderem Virtuti Militari.

Właściwie dwoma Virtuti, bo jedno dostał od rządu londyńskiego, a drugie już w Polsce, kiedy peerelowskie władze postanowiły go jednak odznaczyć – mimo że wcześniej wyrzuciły go z marynarki z wilczym biletem, a kilku jego najbliższych kolegów zamordowały w więzieniach.

To, że był bohaterem, czasem się przydawało – jak wtedy, kiedy w oflagu Woldenberg poproszono admirała Unruga, dowódcę Floty, żeby ukrócił żarty swojego podwładnego, porucznika Jacka Dehnela. Poszło o to, że dziadek z kolegami zmontował kineograf, czyli namiastkę kina, z napisem TYLKO DLA DOROSŁYCH – zupełnie jakby w obozie siedziały dzieci – a chętnym, którzy wnieśli stosowną opłatę w lagermarkach, ukazywały się kolejno napisy: Dałeś się nabrać, następnie Nie wygadaj się przed innymi, wreszcie Cały dochód dla wdów i sierot wojennych. Oficerowie faktycznie nie przyznawali się, że z nich zażartowano, i tak przed wizjerami maszynki przeszedł prawie cały oflag. Ktoś musiał jednak poczuć się urażony, stąd skarga, którą admirał skwitował słowami: Bohaterowi wszakżeż zwracać uwagi nie będę.

Virtuti dostał za kampanię wrześniową – bo też potem ponad pięć lat życia przesiedział w obozie i niewiele mógł zwojować. Najpierw dowodził obroną przeciwlotniczą na „Mazurze”, co brzmi rzeczowo i sucho, ale polegało mniej więcej na tym, że tkwił w morzu na przycumowanym do mola kawale stali, w który prały bomby i pociski. Widząc, że jeden z karabinów się zaciął, odepchnął obsługującego broń marynarza, odblokował mechanizm i strzelał dopóty, dopóki było komu podawać taśmy; potem, ciśnięty na rufę wybuchem bomby, przerzucił się na działo i walczył do końca, zmywany falami z tonącego okrętu.

Polityka 35.2014 (2973) z dnia 26.08.2014; Kultura; s. 99
Oryginalny tytuł tekstu: "„Virtuti”, czyli „męstwu”"
Reklama