Subiektywny ranking polskiego designu

Wzorcowa lista
Naszą eksportową marką stało się wzornictwo przemysłowe, czyli design. Ten rok okazał się wyjątkowy, a mocnym akcentem na koniec są otwarte przed tygodniem wystawy w Stambule i Izmirze.
Taborety Plopp
materiały prasowe

Taborety Plopp

Przez ostatnią dekadę XX w. nasze wzornictwo lizało rany po zgrzebnym PRL i szukało sobie miejsca w nowej rzeczywistości. Często naiwnie – na przykład wierząc, że jego największym atutem są nawiązania do folkloru i ludowe cytaty. Trzeba było nadrabiać spore zaległości, bo wszystkim, czym dysponowaliśmy, był dość konserwatywny i skromny system kształcenia oraz Instytut Wzornictwa Przemysłowego, czyli opornie się reformujący relikt minionej epoki.

Dziś rozwojowi designu w Polsce stworzono warunki, jakich nigdy wcześniej nie miał. Projektantów kształci się w prywatnych lub publicznych szkołach wyższych, praktycznie już w każdym dużym mieście. Poziom bywa różny, ale zdarzają się prawdziwe perełki, jak poznańska School of Form, której koncepcję edukacyjną przygotowała jedna z najbardziej wpływowych postaci we współczesnym świecie mody i designu – Holenderka Lidewij Edelkoort.

Coraz więcej miast tworzy własne centra designu, wspierające rozwój branży. Zaczęło się od Cieszyna (2005 r.), dziś mamy jeszcze m.in. Poznań (doskonała Concordia Design), Gdynię i Kielce.

Powstały świetne pisma i portale internetowe poświęcone projektowaniu, wśród których prym wiodą miesięcznik „2+3D” (założony w 2001 r.) oraz kwartalnik „Design Alive” (od 2011 r.). Nareszcie pojawiły się książki, których autorzy próbują sumować i porządkować nasze osiągnięcia projektowe, jak „Zaprojektowane.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj