Kawiarnia literacka

Melodramaty urzędowe
Na poczcie, w okienku numer osiem, siedział pan Zenon i wypisywał druki na polecone. Był początek dnia i pierwsza tura emerytów pozałatwiała, co miała do załatwienia, a teraz cały urząd był pusty.

Aż echo niosło kroki pani Wiesławy, która podążała na zaplecze. W ręku trzymała dwie paczki, zawiesiła je sobie za sznurek na palcu i teraz dwie spore koperty dyndały we wszystkie strony jak odważniki. Pan Zenon nie miał śmiałości, aby prosić koleżankę o zrobienie kawy, w ogóle z kobietami to tak różnie szło. Niby rozmawiał z nimi normalnie, ale niskie poczucie wartości malowało mu na policzkach rumieńce i grało na strunach głosowych, aż każda wypowiedź drżała jak na wietrze.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj