Polscy pianiści przed XVII Konkursem Chopinowskim

Chopin, Chopin, Chopin
Przed nami tegoroczny XVII Konkurs Chopinowski. O naszych szansach trudno dziś orzekać. Pamiętajmy jednak, że polski pianista to nie zawsze chopinista.
Krystian Zimerman, zwycięzca w konkursie chopinowskim w 1975 r.
Felix Broede/Deutsche Grammophon

Krystian Zimerman, zwycięzca w konkursie chopinowskim w 1975 r.

Polscy pianiści rzadko otrzymują główne laury na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina. W ciągu ostatniego półwiecza było ich tylko dwóch: Krystian Zimerman w 1975 r. i Rafał Blechacz w 2005 r. W pozostałych latach albo otrzymywali dalsze – trzecią, piątą, szóstą nagrodę, albo zaledwie wyróżnienie.

Gdy prześledzimy całą historię konkursów chopinowskich, widzimy, że poza dwiema powojennymi edycjami, kiedy to wygrali Polacy – w 1949 r. Halina Czerny-Stefańska (ex aequo z Bellą Dawidowicz, wówczas z ZSRR), a w 1955 r. Adam Harasiewicz – w ogóle nie było zbyt dobrze, a trzecie miejsce było i w przedwojennych konkursach najwyższym, po jakie nasi pianiści sięgnęli.

O ile jednak w latach międzywojennych działały wciąż na świecie charyzmatyczne osobowości wywodzące się z Polski, uznane za ekspertów również w dziedzinie wykonań muzyki Chopina i budujące w ten sposób markę polskiej pianistyki – że wymienimy choćby parę najbardziej znanych nazwisk: Ignacego Jana Paderewskiego, Józefa Hofmanna, Artura Rubinsteina – o tyle później trudno już było o taki sukces. Może dlatego, że coraz trudniej o osobowość?

Rzecz to zaskakująca: wydawałoby się, że Polska, ojczyzna Chopina, powinna generować talenty pianistyczne, a nasi artyści winni tę muzykę mieć we krwi. To oczywiście stereotyp. Ciężko go przezwyciężyć.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj