Polski komiks ma się lepiej za granicą

Ołówki na eksport
Na paryskich targach książki w polskiej reprezentacji brylował Grzegorz Rosiński. Drugiej takiej komiksowej gwiazdy nie mamy, ale polscy autorzy coraz częściej wydają albumy na Zachodzie. W tej branży to nie wybór, to konieczność.
Marcin Podolec, „Fugazi Music Club”
Materiały Policji

Marcin Podolec, „Fugazi Music Club”

Żeby wydawać komiksy za granicą, najlepiej mieć komiks wydany za granicą. Brzmi to paradoksalnie, ale to prawda. Dopóki twórca nie wyrwie się z zaklętego rejonu polskiego języka, może mieć problem. A im trudniejszy do zaszufladkowania artysta, tym bardziej skazany jest w Polsce na niewielką sprzedaż. Doskonale wie o tym Maciej Sieńczyk, który publikując w 2005 r. „Hydriolę” (jej liczący 2 tys. sztuk nakład sprzedawał się przez kilka lat), jak na rodzime warunki był w owym czasie eksperymentatorem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj