Marek Bieńczyk o piłce nożnej i melancholii

Jestem narcyzem na wspak
W domu u mnie mówią, że nigdy nie używam lustra. I właściwie to prawda, jestem ikonoklastą siebie samego. To pewnie nie jest też całkiem zdrowe – opowiada pisarz Marek Bieńczyk, autor książki „Jabłko Adama, stopy Dawida”.
Leszek Zych/Polityka

Maciej Robert: – Panie Marku, zacznijmy – jeśli pan pozwoli – od futbolu, bo i tak byśmy od tego tematu nie uciekli. Doskonale znany pańskim czytelnikom Jan Jo Rabenda twierdzi, że w poetyce przestrzeni Bachelarda brakuje fenomenologii boiska. Z poglądami Rabendy zawsze było panu po drodze, ale mam wrażenie, że w tym wypadku Rabenda staje się czymś więcej niż pańskim alter ego.
Marek Bieńczyk: – Tak, to dość plastyczny awatar.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną