Kawiarnia literacka

Wrzućcie piątaka grajkowi
Sierioża chyba nie miał na imię Sierioża. Najnormalniej – nie pamiętam.

Mógł mieć jedno z tych klasycznych rosyjskich imion: Dima, Sasza, Andriusza. Jedno z tych lekkich i zawadiackich (przez pseudożeńską końcówkę?) zdrobnień od nobliwych wschodnich: Siergiej, Dmitrij etc.

Sierioża grał na saksofonie na Nowym Świecie. W pogodę dla saksofonu idealną – pod warunkiem że gra się w ciepłym klubie, a pogoda jest za oknem. Padał śnieg z deszczem, był któryś z tych marców, które raczej z przekleństw niż przysłów. Grał dobrze, choć rękawiczki bez palców i wiatr wpychający nuty na powrót w instrument nie pomagały.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj