Ze sceny do polityki, czy to się opłaca?

Partia muzyków
Dwie wiadomości dla Pawła Kukiza. Dobra jest taka, że muzyka popularna to coś bliższego polityce, niż się z pozoru wydaje. A zła – że jej gwiazdom rzadko w polityce wychodzi.
„Muzyka jest jednym z najważniejszych nowych źródeł treści politycznych” – pisze Courtney Brown.
Dionisio/Getty, Caballero/Getty, Macdiarmid/Getty, Sanogo/AFP/East News, Jarrett/Polaris/East News

„Muzyka jest jednym z najważniejszych nowych źródeł treści politycznych” – pisze Courtney Brown.

Politycy są jak muzycy pop – oceniał dekadę temu Bruce Sterling, amerykański pisarz i futurolog: „Nie rozwiązują problemów, tylko to pozorują. Bo powiedzieć, że ma się polityczne rozwiązanie, to jak napisać piosenkę pop, która już na zawsze pozostanie na liście przebojów”. Jeśli spojrzymy na to od tej strony, Paweł Kukiz napisał więc piosenkę o jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW). A o impecie, z jakim wszedł w politykę, Sterling powiedziałby zapewne: miał dobry refren.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj