Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Spocone fantomy, zmęczone kobiety

Kawiarnia literacka

Opuściwszy oddział białaczkowy, gdzie przez kilka godzin widziałam sine ciała, podłączone do rurek przetaczających krew i antybiotyki, oparłam się o wiatę przystanku i patrzyłam na brązowe ciało podpoconej suczki z reklamy, która targana żądzami, odchodziła od zmysłów.

Co reklamowała, nie pamiętam. W takim stanie seksualnego wzburzenia mogła sprzedawać sobą wszystko: żel pod prysznic, opony samochodowe, dezodorant na spocone pachy. Obok przysiadła babina z siatami, jakieś studentki, kilka kobiet w średnim wieku zapadniętych pod ciężarem drobnych spraw. Hiperwitalność fantomu i prawdziwe kobiece zmęczenie codziennością.

Łania z reklamy pociła się, i tak się będzie na plakacie pocić, póki jej nie zdejmą i nie zastąpią jeszcze bardziej spoconą łanią. Patrzyłam na nią i myślałam o tym, czego nie wiedziałam wcześniej: że młode kobiety, które przeszły chemioterapię, terapię, która wyrwała z nich śmierć, muszą opłacić odzyskane życie ceną menopauzy. I też zaczynają się pocić. Czują uderzenia gorąca. Wiedzą, że nie urodzą. Ich skóra jest gładka, oczy piękne, błyszczące, ale wnętrze ciała przestawia się na czas zaprzeszły, zupełnie nieadekwatny do ich zewnętrznej powłoki.

Trudno zaakceptować ciało, które najpierw zdradziło, kiedy zalęgły się w nim komórki nowotworowe, a potem, wygrawszy walkę, straciło siłę na macierzyństwo, oddalające na lata widmo śmierci. Moja przyjaciółka mówi, że nie potrafi zaakceptować swojego nowego ciała, które zapłaciło tak wielką cenę, żeby wygrać z rakiem. Ja odpowiadam jej – choć to pewnie żadne pocieszenie – że nie ma kobiet w naszym wieku, które akceptowałyby swoje ciała, zdrowe czy chore, chude czy grube. Nie znam kobiety, która bez wahania mówiłaby z miłością o swoim ciele. Od małego jesteśmy uczone pogardy dla naszych ciał. Kiedy rosną lub nie rosną piersi, koledzy z klasy wołają za nami „deska” albo „cycata”. Kiedy na majtkach po raz pierwszy pojawia się krew, stajemy się „zwierzętami, które krwawią co miesiąc, ale nie umierają”.

Polityka 21.2015 (3010) z dnia 19.05.2015; Kultura; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Spocone fantomy, zmęczone kobiety"
Reklama