Kultura

Pop nie job

Czy da się połączyć rocka z muzyką poważną

Miuosh (Miłosz Borycki) rapuje, Jimek (Radzimir Dębski) dyryguje, a gra Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia. Miuosh (Miłosz Borycki) rapuje, Jimek (Radzimir Dębski) dyryguje, a gra Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia. Ola Homa / Getty Images
Mury oddzielające orkiestry grające muzykę poważną od barbarzyńców z gitarami elektrycznymi już dawno runęły. Za granicą lider The Who zachęca, by ignorować podziały. W Polsce ignorujemy je od dawna.
Johny Greenwood z Radiohead, dyrygent Aukso Marek Moś i Krzysztof Penderecki.Marcin Oliva Soto Johny Greenwood z Radiohead, dyrygent Aukso Marek Moś i Krzysztof Penderecki.

Wydany w 1973 r. podwójny album „Quadrophenia” brytyjskiej grupy The Who był jednym z licznych wówczas świadectw ambicji wchodzącej w dorosłość rockowej młodzieży. Rock’n’roll? Proste piosenki z banalnym tekstem? Triumfy święcił rock progresywny, rozbudowane formy Pink Floyd, Genesis czy King Crimson, więc nawet The Who, później uznawani za praojców punk rocka, postanowili wystawić sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu i nagrali (drugą w swoim dorobku) rock operę.

Polityka 27.2015 (3016) z dnia 30.06.2015; Kultura; s. 90
Oryginalny tytuł tekstu: "Pop nie job"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001