Kultura

Brodacz z Łodzi

Kawiarnia literacka

Dwadzieścia lat temu w jesiennych ciemnościach jechałem do Łodzi. Pierwszy raz w życiu miałem poznać poetów z prawdziwego zdarzenia.

W nieistniejącej od dawna restauracji Turystyczna, niedaleko nieistniejącego już dworca Łódź Fabryczna, trzęsącymi się rękami odbierałem nagrodę im. Jacka Bierezina. To była pierwsza edycja konkursu poetyckiego, którego jednym z pomysłodawców był zmarły przed paroma dniami Zdzisław Jaskuła.

Za jednym zamachem dane mi było w jednym miejscu zobaczyć niegdysiejsze pokolenie Nowej Fali. Był Krzysztof Karasek, chyba nie dojechał Julian Kornhauser, zjawił się natomiast Zdzisław, z którym zapoznał mnie Jerzy Jarniewicz.

Polityka 45.2015 (3034) z dnia 03.11.2015; Kultura; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Brodacz z Łodzi"

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019