Kawiarnia literacka

Jedzmy chleb z rąk kloszardów
Ja wszystko rozumiem, to całkiem logiczne w tej sytuacji: postawmy betonowy mur, wzdłuż i wszerz rozciągnijmy zasieki, niechaj popłynie nimi prąd, by nie przecisnął się żaden szczur.

Z Europy uczyńmy strzeżone osiedle, w którym najwyższym domem będzie wszechobecny lęk. To bardzo logiczne, co podpowiadają wojna i Realpolitik: na nowo rozpoznajmy, kto „obcy”, kto „swój”, z paszportów uczyńmy prawdomówne księgi, odizolujmy dobrych od złych, zakreślmy wyraźne granice języków, Bogów i ras. I najważniejsze: niech nam ręka nie zadrży. Bombardujmy, szukajmy spokoju w ślepej zemście, ścierajmy na pył antyświat i płońmy świętym gniewem w hekatombie śmiercionośnych głowic.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj