„Gwiezdne wojny”: od rycerskich romansów do space fantasy

Moc odniesień
Stylizowani na nazistów Rzymianie walczą z udającymi samurajów templariuszami. Akcja toczy się w kosmosie, ale nie jest to science fiction. Oto, z czego pozszywano „Gwiezdne wojny”.
C-3PO, czyli wzór kosmicznych dobrych manier
Archives du 7e Art/Lucasfilm/Alamy/BEW

C-3PO, czyli wzór kosmicznych dobrych manier

Trudno znaleźć we współczesnej kulturze, i tak żyjącej z zapożyczeń, dzieło tak bardzo wpływowe jak „Gwiezdne wojny” i zarazem tak mocno poskładane z innych. Nie sposób w nich wskazać choćby jednego pomysłu, który nie pojawiłby się już wcześniej w literaturze i kinie science fiction. Oryginalny i pionierski jest za to sposób, w jaki George Lucas wykorzystał i połączył znane nam już wcześniej archetypy, klasyczne historie i obrazy w jedną, fascynującą opowieść o niespotykanej dotąd skali.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną