Lem w operze

Kosmiczna opera
10 lat po śmierci Stanisława Lema jego twórczość wciąż inspiruje. Także kompozytorów – polskich i zagranicznych – dzięki którym regularnie trafia do opery.
Scena z opery „Solaris” według powieści Lema, wystawionej na festiwalu w Bregencji w 2012 r.
Miro Kuzmanovic/Reuters/Forum

Scena z opery „Solaris” według powieści Lema, wystawionej na festiwalu w Bregencji w 2012 r.

Chyba każdy, nawet wśród tych, co Lema nie czytali, wie, że jego twórczość trudno sklasyfikować jednoznacznie jako fantastykę naukową. Że są to przypowieści, moralitety, które, opowiadając rzekomo o przyszłości czy o światach alternatywnych, mówią o nas, tu i teraz. Kosmos to tylko rekwizyt, choć niemałych rozmiarów.

Wszechstronność Lema była zdumiewająca: od groteskowych baśni („Bajki robotów”, „Cyberiada”), poprzez opowieści w poważniejszym tonie („Powrót z gwiazd”, „Solaris”, „Niezwyciężony”, „Opowieści o pilocie Pirxie”), po traktaty („Summa technologiae”, „Filozofia przypadku”).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj