Dlaczego w Polsce brakuje dobrych kolekcji sztuki współczesnej

Nie mamy Momy
Zwlekając z dofinansowaniem publicznych kolekcji sztuki współczesnej, minister kultury dobija słabeusza, który dopiero niedawno jako tako stanął na nogi.
Wystawa „Kolekcja sztuki polskiej II połowy XX i XXI wieku” w nowo otwartej galerii sztuki współczesnej w słynnym Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu.
Maciej Kulczyński/PAP

Wystawa „Kolekcja sztuki polskiej II połowy XX i XXI wieku” w nowo otwartej galerii sztuki współczesnej w słynnym Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu.

Może dzisiejsza polityka ministerialna to efekt uboczny programowego dystansowania się obecnej władzy wobec „komuchów”? Bo, trzeba przyznać, w PRL władza szczodrze łożyła na zakupy dzieł sztuki. Wprawdzie artystom płacono dość haniebnie i kupowano wiele artystycznych knotów, choć o słusznym zabarwieniu ideologicznym, do publicznych zbiorów trafiało także sporo dobrej sztuki, ważnych świadectw epoki.

Po 1989 r. nastąpiła totalna zapaść w publicznym finansowaniu kolekcji sztuki współczesnej i trzeba było czekać aż do 2004 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną