Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Jak cisnąć na konsolce

Wielokrotnie słyszałem, że gry wideo to wrogowie książek, kto grywa, ten nie będzie czytał. Zapewne jest w tym trochę racji.

Mój dziewięcioletni syn grałby nawet przez sen, mówi też, że gdy dorośnie, będzie taki jak ja, z jednym tylko wyjątkiem: zamiast pisania zajmie się tworzeniem gier komputerowych.

Julek ma do dyspozycji smartfona, PSVitę, laptopa oraz zdewastowany tablet, ponadto gdy się widujemy, może korzystać z dwóch konsol podpiętych do telewizora. Jego szczęsny los porównuję ze swoim, upatrując w nim awans pokoleniowy. 30 lat temu komputer był dla mnie nieosiągalnym marzeniem. Cisnąłem w ruskie gry elektroniczne (słynny wilk łapiący jajka niezbyt mi się podobał, wolałem tę o podwodnym działku strzelającym do przepływających statków) i zachodziłem do bud z automatami, na które, niezbyt mądrze, wołaliśmy flippery. Marne kieszonkowe przepuszczałem na „Commando”, „Asteroids” i wiele innych, których nazw nawet nie pamiętam. Najmocniej osiadła we mnie taka o rycerzyku z mieczem. Rycerzyk wędrował między zamkami, tłukł przeciwników, zmierzając do zielonego smoka, którego musiał pokonać. Jeśli któryś z czytelników pamięta jej nazwę, byłoby miło, gdyby się zechciał nią podzielić.

Flippery, prócz dostarczania rozrywki, pełniły funkcję kształcącą. To tam właśnie po raz pierwszy w życiu usłyszałem słowo „ch...” (tego samego dnia poleciałem do mamy z pytaniem, cóż ono może znaczyć) i zacząłem się troszczyć o własny dobytek. Gra na automacie angażowała obie dłonie, co inne chłopaki wykorzystywały do przeczyszczenia mi kieszeni.

W ogólniaku dostałem amigę, z początkiem studiów kupiłem pierwszego peceta i grałem jeszcze trochę. Z kumplami maniakalnie przechodziłem „Diablo” i „Dungeon Keeper”, a potem porzuciłem granie, dryfując w stronę dorosłości urojonej.

Gry nie były jedyną ucieczką od życia. Taką też rolę pełniły książki, z których nie zrezygnowałem nawet w pierwszych tygodniach od otrzymania amigi.

Polityka 35.2016 (3074) z dnia 23.08.2016; Kultura; s. 87
Reklama