Jak się zmieniają współczesne przedstawienia operowe

Opera w oparach
Jeszcze niedawno ogłaszano śmierć opery, a ta wciąż żyje i ma się świetnie. Tylko znaczenie terminu się zmienia – bo ile dziś tej tradycyjnej opery w operze?
Spektakl „Soundwork” w TR Warszawa. Tu bohaterem jest sam dźwięk – aktorzy muzycy grają na różnych przedmiotach, improwizują, bawią się dźwiękiem.
Krzysztof Bieliński

Spektakl „Soundwork” w TR Warszawa. Tu bohaterem jest sam dźwięk – aktorzy muzycy grają na różnych przedmiotach, improwizują, bawią się dźwiękiem.

Pierre Boulez, wybitny kompozytor i dyrygent zmarły w styczniu br., postulował pół wieku temu w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”, by wysadzić gmachy operowe w powietrze. Gdy to mówił, miał na myśli, że gatunek ten jest totalnie anachroniczny i – takiego był zdania – po 1935 r. nie powstało w tej dziedzinie nic godnego uwagi.

Od tamtej pory zaszło wiele zmian, nie tylko w poglądach samego Bouleza, który jako dyrygent miał się stać wybitnym interpretatorem dzieł operowych, głównie XX-wiecznych i Wagnera, a jako kompozytor sam myślał o stworzeniu opery (co mu się z różnych powodów nie udało).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj