Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

W dżungli sieci

„Lo i stało się”, czyli Werner Herzog o wirtualnym świecie

Werner Herzog, „Lo i stało się” Werner Herzog, „Lo i stało się” Materiały promocyjne
Werner Herzog, znany przeciwnik nieostrożnego stosunku do technologii, pyta, czy internet wygenerował już własną świadomość. Film „Lo i stało się” od 30 listopada można kupić razem z POLITYKĄ.

Może potrzeba kogoś, kto sam nie korzysta z internetu, żeby poznać lepiej naturę cyberbestii? Werner Herzog z sieci nie chce korzystać (np. serwisy społecznościowe nazywa zmasowanym atakiem głupoty), ale potrafił zrealizować dokument pełen ostrożnego szacunku dla zjawiska – „Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci”. Nie daje też prostej odpowiedzi, czy sprawy rozwijają się w dobrym czy złym kierunku. Na pewno – wnioskuje reżyser – internautom brakuje ostrożności, a to, z czego korzystają, to trzecia wielka cywilizacyjna rewolucja – pierwszą było rozpalenie ognia, drugą rozprzestrzenienie się elektryczności. Ale Herzog jest zainteresowany tylko jej wpływem na użytkownika – o tym założeniu „Lo i stało się” pisali parę miesięcy temu Aleksandra Przegalińska i Edwin Bendyk: „Roztapiając się w sieci, stajemy się częścią globalnego systemu – społecznej maszyny, zarządzanej (...) przy coraz mniejszym udziale ludzkiej woli” (POLITYKA 19).

Ten brak kontroli człowieka nad determinującymi warunkami środowiska jest cechą, która zawsze przyciągała Herzoga. Tyle że w swoich filmach zajmował się do tej pory nie stosunkiem człowieka do technologii, tylko raczej do natury.

Polityka 48.2016 (3087) z dnia 22.11.2016; Kultura; s. 90
Oryginalny tytuł tekstu: "W dżungli sieci"
Reklama