Jak Polska wypadła na targach designu w Mediolanie?

Wiara w cuda (designu)
Mediolan jest dla projektanta tym, czym Jasna Góra dla polskiego katolika. Tu także wypada pielgrzymować raz w roku. A przed spotkaniem z sacrum też trzeba się przedrzeć przez ofertę handlową.
„Wheel House” grupy ACRojou - hybrydowy pojazd dla współczesnych nomadów.
Steve Edwin/materiały prasowe

„Wheel House” grupy ACRojou - hybrydowy pojazd dla współczesnych nomadów.

W stolicy Lombardii są dwie świątynie, w których wypada się pokłonić bożkowi konsumpcjonizmu. Pierwsza to odbywające się pod miastem targi Salone del Mobile. Gigantyczne, nie do ogarnięcia przez normalnego człowieka. Kilkaset tysięcy produktów rozłożonych na 350 tys. m kw. powierzchni wystawienniczej. Kwintesencja komercji i kapitalistycznego przesytu. Z zaostrzającą się z roku na rok bitwą Chiny – reszta świata. Toczoną bezwzględnie, choć ukrytą za niezliczonymi uśmiechami i ukłonami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną