„Ucho prezesa” tym razem dopieka opozycji. Wyszło zabawnie, ale i smutno
W trzynastym odcinku generalnie obśmiewającego rząd serialu lwią część czasu poświęcono podśmiewaniu się z liderów partii opozycyjnych. Było zabawnie, ale i smutno, bo Górski tylko przypomniał nam, jak wygląda polska klasa polityczna.
Tomasz Sapryk jako Grzegorz Schetyna
mat. pr.

Tomasz Sapryk jako Grzegorz Schetyna

Jeżeli już wcześniej w kontekście „Ucha prezesa” najczęściej pytano, czy ten wyświetlany w serwisie Showmax i na YouTube serial satyryczny faktycznie obnaża błędy i gafy rządu czy ociepla wizerunek Kaczyńskiego, to po najnowszym epizodzie dopiero się zacznie. Otóż wprawdzie wciąż mamy tu Prezesa i Płaszczaka, a prezydent nadal robi za wystrój recepcji biura przy Nowogrodzkiej, błaznów robią jednak z siebie przede wszystkim liderzy opozycji.

Najpierw pojawia się Grzegorz Schetyna, szybko jednak do rozmów dołącza Ryszard Petru, potem pragnący wszystkich pogodzić Władysław Kosiniak-Kamysz, aż w końcu rzucający mięsem i generalnie nerwowy Paweł Kukiz, do którego dołącza Liroy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną