„Pajęczyna Charlotty”: o zwierzętach dla miejskich dzieci

Sojusz świńsko-pajęczy
„Pajęczyna Charlotty” to prosta, a jednocześnie wzruszająca historia, w której zwierzęcy świat nie jest słodki i idealny. Znajdzie się w nim miejsce na radość, ale także na lęk i śmierć.
Elwyn Brooks White
Bettmann Archive/Getty Images

Elwyn Brooks White

W przeciwieństwie do ludzi hodowlane zwierzęta nienawidzą jakichkolwiek świąt. Święta oznaczają bowiem, że ktoś pójdzie pod nóż. Dorodna gęś albo zdrowo odkarmiony świniak. Takie jest prawo wsi, choć można by je równie dobrze nazwać prawem dżungli. Ale istnieje także inne prawo – słabe osobniki nie dostają szansy na życie. Prawo to postanawia złamać jedna z bohaterek „Pajęczyny Charlotty” – dziewczynka o imieniu Frania, córka farmera, pana Arable. I choć farmer wydaje się twardy niczym skała, na prośbę córki mięknie, a Frania karmi najsłabszego z miotu warchlaka butelką.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną