Czego się nie robi dla wielkiej sztuki?

Afekciarstwo
Sztuka jest dziś jak konkurs piękności. To wyścig po uwagę, zaciekawienie i uznanie widzów. Jak go wygrać?
Piotr Pawlenski zawinięty w drut kolczasty protestuje przeciw politycznemu reżimowi (2013 r.).
Piotr Pawlenski

Piotr Pawlenski zawinięty w drut kolczasty protestuje przeciw politycznemu reżimowi (2013 r.).

David Wojnarowicz z zaszytymi ustami wzywa do publicznej dyskusji o AIDS (1989 r.).
Roman März

David Wojnarowicz z zaszytymi ustami wzywa do publicznej dyskusji o AIDS (1989 r.).

Teresa Margolles „Papeles”, 2003 r. – monochromatyczne prace na papierze nasączonym wodą z sekcji zwłok
Teresa Margolles/Galerie Peter Kilchmann

Teresa Margolles „Papeles”, 2003 r. – monochromatyczne prace na papierze nasączonym wodą z sekcji zwłok

Aleksandra Ska dziurawiąca sobie zęby wiertłem, 2011 r.
Aleksandra Ska

Aleksandra Ska dziurawiąca sobie zęby wiertłem, 2011 r.

Aleksandra Ska po przedziurawieniu zębów
Aleksandra Ska

Aleksandra Ska po przedziurawieniu zębów

Artur Żmijewski „Oko za oko, 1998 r.”
Artur Żmijewski/Fundacja Galerii Foksal

Artur Żmijewski „Oko za oko, 1998 r.”

Konkurują wszyscy. Kompozytorzy rywalizują na utwory, pisarze – na powieści, reżyserzy – na filmy czy spektakle. A wszystkim siedzi w głowie, jak zła przepowiednia, jak klątwa, jak wyrok śmierci, słynna opinia Gałkiewicza z „Ferdydurke” na temat Słowackiego: „Nikogo to nie obchodzi, wszystkich nudzi”. I ta druga: „Jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca”. Cóż więc robić, by zachwycało?

Ze sztuką sprawa jest szczególna. Rzadkie są przypadki odstawienia książki po przeczytaniu pierwszego zdania albo opuszczenia spektaklu po pierwszej minucie. Tymczasem w kontakcie z dziełem sztuki często liczy się ten pierwszy moment, owa chwila, która decyduje, czy praca nas wciągnie, czy pozostawi obojętnym. A przy tym niekoniecznie chodzi o to, by urzekało i olśniewało. Raczej zwracało uwagę. Przyciągało wzrok. A do tego wcale nie trzeba piękna.

Co i jak nas pobudza?

Otwarta w Zachęcie wystawa krąży właśnie wokół problemu reakcji widza na dzieło sztuki. Co sprawia, że pewne obrazy, rzeźby czy instalacje ledwie omiatamy wzrokiem, podczas gdy przy innych stajemy jak zamurowani? Kuratorka Maria Brewińska postawiła ciekawą tezę: zanim jeszcze nasza reakcja nabiera konkretnych kształtów emocjonalnych, typu radość, strach, wstyd, gniew czy wstręt, istnieje coś wcześniejszego, bardziej pierwotnego. To afekt, czyli rodzaj protoemocji; automatyczna reakcja organizmu na to, co widzialne, uczucie nieokreślone typu niepokój, napięcie, niepewność, przyciąganie lub odpychanie. Zaś sama ekspozycja ma być przeglądem wybranych prac, których afektywne oddziaływanie jest ponadprzeciętne.

Tytuł wystawy „Poza zasadą przyjemności” odsyła do klasycznej psychoanalitycznej teorii Freuda, penetrującej te stany osobowości, w których wyłączona jest świadomość. Co jednak ciekawe, dawne teorie austriackiego uczonego dziś weryfikowane są poprzez coraz bardziej precyzyjne neuropsychologiczne badania mózgu i zachodzących w nim procesów. Czy zatem „afekt” związany z odbiorem sztuki da się przełożyć na język współczesnej nauki? Okazuje się, że tak.

W 1999 r. neurobiolog i neurofizjolog Semir Zeki zaproponował nowy termin: neuroestetyka. Pojęcie się przyjęło, a badania nad związkami między patrzeniem na dzieła sztuki a pobudzaniem centralnego układu nerwowego są coraz liczniejsze i coraz ciekawsze. Burzą przy tym tradycyjne wyobrażenia o sztuce, która wzrusza. Bo okazuje się, że staroświeckie „przeżycie” można precyzyjnie rozpisać na ciała kolankowe, aksony, pola prążkowe, wzgórza czworacze górne śródmózgowia, jądro migdałowate, kory projekcyjne i tym podobne byty.

Dotychczasowe badania przyniosły wiele ciekawych rezultatów. Na przykład okazało się, że przy oglądaniu obrazów uważanych przez nas za piękne silniej aktywizuje się kora oczodołowa związana z układem nagrody, a przy oglądaniu tych uznanych za brzydkie – fragmenty mózgu związane z mobilizacją układu motorycznego (chęć ucieczki). Wydaje się też, że impresyjny termin „afektu” doczekał się naukowego potwierdzenia. Otóż badania zespołu naukowców, kierowanych przez Hiszpana Camilo Cela-Conde, wykazały, że we wstępnym etapie przetwarzania bodźca wzrokowego (ok. 300 mikrosekund) formułowane jest pierwsze ogólne wrażenie na jego temat (ów afekt?). Dopiero po 600 mikrosekundach następują kolejne etapy: emocjonalne zaangażowanie i estetyczna ocena.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną