„Gra o tron”, czyli jak się tworzy sztuczne języki w popkulturze

Gra na językach
„Gra o tron” to wciąż jeden z najbardziej wyczekiwanych seriali w roku. Tak jak inne filmowe i literackie opowieści fantasy – od Tolkiena do Martina – jest atrakcyjna także dzięki próbom tworzenia od podstaw nowych języków.
Emilia Clarke jako serialowa Daenerys Targaryen
Helen Sloan/HBO

Emilia Clarke jako serialowa Daenerys Targaryen

To już ostatni dzwonek, żeby przyswoić język Dothraki, zanim „Gra o tron” bezpowrotnie zejdzie z ekranu, a obca mowa jej bohaterów przestanie brzęczeć widzom w uszach. Co prawda stacja HBO już przygotowuje poboczne seriale z akcją osadzoną w Westeros, ale trudno sobie wyobrazić, by prześcignęły popularnością „Grę…”, która zresztą za każdym razem pobija swój życiowy rekord. Finał poprzedniej, szóstej serii obejrzało prawie 9 mln osób.

Siódmy sezon, którego premierę zaplanowano na trzeci tydzień lipca, jest przedostatnim i szczególnie wyczekiwanym. Przede wszystkim dlatego, że serial nie czerpie już z książek, bo George R.R. Martin nie nadążał z pisaniem. Twórcy wersji telewizyjnej David Benioff i Dann B. Weiss wyręczyli go zresztą również w innych czynnościach. Wymyślając np. poza scenariuszem całkiem nowy język, z własną gramatyką, składnią i regułami wymowy.

Mowa gardłowa

Łatwo nie było, bo Martin nie zostawił w swoich książkach zbyt wielu wskazówek. Ponazywał języki, ale ich nie scharakteryzował, ograniczając się do paru wymyślonych słów, takich jak choćby khaleesi (królowa). Wiadomo więc np., że w Siedmiu Królestwach obowiązuje język powszechny, w Wolnych Miastach – valyriański, a ród wojowniczych Dothraków z Essos posługuje się językiem Dothraki. Tym ostatnim do Daenerys Targaryen zwraca się jej przyszły małżonek, khal (czyli król) Drogo, wódz rodu. „Żadne z nich nie znało języka, w którym mogliby się porozumieć” – czytamy u Martina, co nie ułatwia zadania przyszłej matce smoków.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną