Minister kultury po raz pierwszy mianował za kompetencje
A przecież dyrektorowanie Międzynarodowemu Centrum Kultury to prestiżowy kąsek i nie wierzę, by nie było nań chętnych wśród wiernych żołnierzy pisowskiej kultury.
Minister kultury Piotr Gliński
MKiDN/Flickr CC by 2.0

Minister kultury Piotr Gliński

Proszę zbytnio się nie cieszyć. Zasadniczo w rządowym zarządzaniu kulturą normalności jest niewiele. I dlatego każdy jej powiew należy z podziwem zauważyć. Bo normalność staje się nienormalna, wyjątkowa, zadziwiająca. Takie czasy.

A rzecz dotyczy Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie, instytucji podległej Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pierwsza nienormalna normalność polegała na tym, że od momentu powołania MCK do życia, czyli od 1991 roku, kierował nim jeden człowiek, prof. Jacek Purchla. Specjalista, naukowiec o najwyższych kompetencjach, a przy tym sprawny menedżer kultury. Co oczywiście w Polsce nie znaczy nic, bo wielu jemu podobnych fachowców permanentnie żegnało się ze stanowiskami, gdy zmieniał się polityczny wiatr historii. Prof. Purchla trwał, instytucję umacniał, a kolejne rządowe koalicje zadziwiająco, jak na nasze standardy, dawały mu spokojnie pracować.

Procedura, która się nie zdarza

Aż prof. Purchla uznał, że czas (po 27 latach!) z Centrum się pożegnać i zając czymś innym. Nieprzymuszany, nienaciskany. Dotychczasowy szef postanowił sumiennie przygotować następczynię. Postawił na będącą antytezą „spadochroniarza” Agatę Wąsowską-Pawlik, która w MCK zaczęła pracować zaraz po studiach w 1996 roku, by w końcu (6 lat temu) dojść do stanowiska zastępcy dyrektora.

Jacek Purchla stopniowo przekazywał jej kompetencje, dzielił się doświadczeniem i swoimi rozległymi międzynarodowymi kontaktami. I znowu nienormalna normalność, bo tego typu procedowanie w naszym kraju praktycznie się nie zdarza. Króluje reguła „po mnie choćby potop”, łamana przez regułę „patrz uważnie na ręce swym zastępcom, by nie wysadzili cię z fotela”.

Ale jest i trzecia nienormalna normalność, kto wie, czy nie najbardziej zaskakująca: minister Piotr Gliński zaakceptował owo „pokojowe” przekazanie władzy i właśnie wręczył nominację nowej, wskazanej przez odchodzącego Jacka Purchlę pani dyrektor. Kompetentnej, a nie z politycznego nadania. Mam wrażenie, że to jego pierwszy taki awans od dwóch lat. A przecież dyrektorowanie Międzynarodowemu Centrum Kultury to prestiżowy kąsek i nie wierzę, by nie było nań chętnych wśród wiernych żołnierzy pisowskiej kultury.

Niestety, obawiam się, że na to wydarzenie należy patrzeć w myśl starej prawdy, iż wyjątek potwierdza regułę. Co jednak nie znaczy, że nie należy go z uznaniem dostrzec.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną