Pierwszy czarnoskóry bohater Marvela wkracza na ekran

Pantera pokaże
Hasło Czarna Pantera kojarzy się politycznie i historycznie, ale jeśli nowy film Marvela zrobi karierę, jaką mu wróżą, stanie się kolejnym przykładem triumfu współczesnej czarnej popkultury.
Chadwick Boseman jako Czarna Pantera w filmie Ryana Cooglera
EAST NEWS

Chadwick Boseman jako Czarna Pantera w filmie Ryana Cooglera

Marvelowski czarny bohater w wersji komiksowej. Okładka z 1972 r.
Archiwum

Marvelowski czarny bohater w wersji komiksowej. Okładka z 1972 r.

Okładka z 1973 r.
Archiwum

Okładka z 1973 r.

Okładka z 1976 r.
Archiwum

Okładka z 1976 r.

Pierwszy film Studia Marvel o czarnym superbohaterze – „Czarna Pantera” – zrealizowany został przez ludzi, którzy dorastali w latach 80. Wtedy nie były już dla nich zaskakujące mainstreamowe komiksy Marvela z czarnymi bohaterami, takimi jak ten w masce z czarnymi kocimi uszami, czerpiący moc od afrykańskiego bóstwa-pantery. „Kiedy byłem dzieckiem, wiedziałem, że superbohaterowie nie są tylko biali, że nie są tylko mężczyznami” – mówił Ta-Nehisi Coates, amerykański pisarz opisujący problemy rasowe, a przy okazji autor scenariuszy współczesnych komiksów Marvela o Czarnej Panterze. Coates mówił też na łamach „The Atlantic”, że przekrój rasowy społeczeństwa odzwierciedlony w komiksach był wtedy czymś tak naturalnym, że nie zastanawiał się nawet z innymi dziećmi, jakie znaczenie może mieć obecność w kolejnych numerach podobnych do nich superbohaterów. Otwarte podejście Marvela do koloru skóry, różniące się od tego, jak w latach 80. zachowywały się kierujące się tylko box office’em wytwórnie filmowe, wydaje się nadal bardzo radykalne nawet dla Coatesa. A jest synem dawnego członka Czarnych Panter – radykalnej organizacji politycznej broniącej praw czarnej mniejszości, aktywnej w latach 60. i 70.

Nie z tych Czarnych Panter

Czarni superbohaterowie występowali więc w komiksach, ale żaden z nich nie znalazł się w centrum superprodukcji filmowej. A „Czarna Pantera” Ryana Cooglera w lutym może stać się najbardziej kasowym projektem produkującej same kasowe filmy wytwórni Marvel (szacunki finansowe to 150 mln dol. możliwych do zarobienia w sam tylko pierwszy weekend). Co może być elementem szerszej tendencji – jest zapotrzebowanie na produkcje afroamerykańskich filmowców z Afroamerykanami w rolach głównych. „Uciekaj!” zarobiło w zeszłym roku na świecie 254 mln dol., „Ukryte działania” – 235 mln, a kilka tygodni po „Czarnej Panterze” (polska premiera 14 lutego) do kin trafi jeszcze kolejna duża produkcja Disneya „Pułapka czasu” Avy DuVernay.

Dokument „Nie jestem twoim Murzynem” Raoula Pecka przypomina znaczenie powielania takiego bohaterskiego wizerunku mniejszości rasowych. James Baldwin, pisarz i krytyk społeczny (z którym porównuje się Coatesa), w nagraniu z Uniwersytetu Cambridge z 1965 r. mówił tak: „Dla amerykańskiego Czarnego urodzonego w tej lśniącej republice od chwili narodzin każda twarz jest biała. A ponieważ nie widział jeszcze lustra, myśli, że on też jest biały. I to wielki szok zdać sobie sprawę w wieku 5, 6 czy 7 lat, że Indianie zabijani przez Gary’ego Coopera, za którego trzymamy kciuki, są nami. To wielki szok odkryć, że kraj, w którym się rodzimy, któremu zawdzięczamy życie i tożsamość, nie zapewnia nam żadnego miejsca”.

Jakby na zamówienie niecały rok po tym przemówieniu Baldwina, w kwietniu 1966 r., w komiksie Marvela („Fantastyczna Czwórka”, nr 52) pojawił się po raz pierwszy Czarna Pantera. Był tylko wsparciem dla innych bohaterów. Twórcy postaci, Stan Lee i Jack Kirby, musieli się za chwilę tłumaczyć, że jego imię zupełnie przypadkowo jest zbieżne z Partią Czarnych Panter (tą, w której działał ojciec Coatesa, a której twórcy czytali Baldwina), bo ta została przecież założona kilka miesięcy później, dopiero w październiku tego samego roku.

Co prawda organizacji jeszcze w kwietniu nie było, ale istniały już jej przyszłe wizualne elementy. Było to logo z czarnym drapieżnikiem związanej z tworzącą się partią Lowndes County Freedom Organization, a także logo złożonego z Afroamerykanów walczących w drugiej wojnie światowej batalionu pancernego Black Panthers.

Marvelowski Czarna Pantera po kilku latach doczekał się poświęconych mu zeszytów. Pierwszy był piąty numer serii „Jungle Action” z 1973 r. Ale już wcześniej można się było dowiedzieć, że pozostaje postacią niezaangażowaną politycznie – podkreślał to już zeszyt 119. „Fantastycznej Czwórki” z 1972 r., wydany, gdy Partia Czarnych Panter była najsilniejsza. Czarna Pantera pojawił się w tym zeszycie jako postać drugoplanowa, Czarny Lampart. Tłumaczył, że jego dawne imię miało w Stanach Zjednoczonych konotacje polityczne: „Nie potępiam ani nie popieram tych, którzy wzięli to imię, ale ja sam stanowię prawo dla siebie”. Do tej zmiany nazwy, a także do nawiązania do realnej sytuacji politycznej, Marvel już nie wrócił.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną