Literatura posmoleńska

Literatura pękła
Przez 96 miesięcy polska literatura posmoleńska diagnozowała pęknięcie społeczne, snuła teorie zamachu i opisywała manifestacje pod Pałacem Prezydenckim. A na koniec przeszła do prawicowego kanonu.
Powieści pierwszej fali miały w intencji autorów najwyraźniej oddanie sprawiedliwości uczestnikom manifestacji smoleńskich.
Mirosław Gryń/Polityka

Powieści pierwszej fali miały w intencji autorów najwyraźniej oddanie sprawiedliwości uczestnikom manifestacji smoleńskich.

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

Pierwsze literackie reakcje na katastrofę smoleńską pojawiły się w postaci krótkich utworów poetyckich bezpośrednio po tragedii – autorami najbardziej pamiętnych byli twórcy starszego pokolenia o uznanym dorobku. Zarówno Jarosław Marek Rymkiewicz, jak i Marcin Wolski oskarżali. Pierwszy z nich w wierszu „Do Jarosława Kaczyńskiego” pisał wprost: „Krew na kamiennych szarych płytach; Na białych rękawiczkach Tuska” i stwierdzał dobitnie: „To co nas podzieliło – to się już nie sklei/Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei/Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu/Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!”. Drugi, dedykując „Na śmierć Prezydenta Kaczyńskiego” mediom, nawiązywał formalnie do pełnego goryczy utworu, który Julian Tuwim opublikował po zamordowaniu Gabriela Narutowicza. Wolski powtarzał za skamandrytą oskarżenie o fałsz: „Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,/będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,/dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,/jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!”.

Poezję inspirowaną katastrofą tupolewa publikowali twórcy znani i nieznani. Do tych pierwszych zaliczyć trzeba bez wątpienia także 38-letniego w 2010 r. Wojciecha Wencla. Wencel jest przede wszystkim autorem utworu „Matka Boska Smoleńska”, w którym wspomina o sołdatach dzielących wśród szczątków „wszystko co da się spieniężyć” i stwierdza, że spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu „wieje żywe Słowo niosąc ludziom wzgardzonym osiem błogosławieństw”. Datą pierwszej rocznicy tragedii Wencel opatrzył wiersz zatytułowany „Ikar”, zaś w wyborze jego poezji znaleźć można także obszerny utwór „Pamiętnik z Krakowskiego Przedmieścia”. Wspomina w nim o „wozach transmisyjnych podłości” i pijanym motłochu szydzącym z ludzi przywiązanych do krzyża. Żywymi nazywa pogrzebanych w zasypanych kanałach na cmentarnej łączce oraz wracających w metalowych trumnach, umarłymi są dla Wencla pracujący na etatach i bawiący się w modnych klubach – w usta tych drugich wkłada cytat z czołowego poety pokolenia „bruLionu” Marcina Świetlickiego.

Naród się budzi?

Prawdopodobnie pierwszym obszerniejszym utworem prozatorskim nawiązującym do katastrofy smoleńskiej był „Zgred” Rafała Ziemkiewicza, wydany w 2011 r. Zapiski z kilku miesięcy życia dziennikarza Rafalskiego, w którym łatwo domyślamy się porte-parole autora, kończą się opisem wydarzeń 10 kwietnia 2010 r. i dni następnych. O tragedii Rafalski dowiaduje się, pisząc artykuł. Poruszony tłumami pod Pałacem Prezydenckim, od początku zauważa pęknięcie i zdecydowanie określa się po właściwej jego zdaniem stronie. „Nie mogę wytrzymać tego korowodu upiorów w telewizyjnym ekranie (...). Salon warszawski: pełna obcość. Nie mamy ze sobą nic wspólnego. (...) teraz się musi zacząć, to ich koniec, naród się budzi” – konstatuje Rafalski.

Dla odmiany młody bohater wydanej w następnym roku powieści Martyny Ochnik „Oszołomy” o katastrofie dowiaduje się w sklepie, do którego udał się, by kupić piwo na zabicie kaca. Pod wpływem wydarzeń oraz wyrazistej postawy babci, wdowy po żołnierzu wyklętym, chłopak z niefrasobliwego imprezowicza przemienia się w świadomego patriotę. Podczas jednej ze smoleńskich demonstracji doświadcza brutalności policji, która pałuje szalikowca niemal na śmierć.

Także w 2012 r. ukazał się „Ukryty” Bronisława Wildsteina, trzecia część zapoczątkowanej „Doliną nicości” tetralogii, w której poszczególnych księgach powtarza się motyw manipulacji dokonywanych przez prywatną telewizję ABC. Tłem akcji związanej z zabójstwem popełnionym przez celebrytę są prowokacje, które ludzie obozu rządzącego wspólnie z kierownictwem ABC podejmują na Krakowskim Przedmieściu. Na smoleński krzyż oddawany jest mocz, a okrzyk jego wrogów brzmi: „Jest krzyż, jest impreza!”. Kontrmanifestanci sterowani są doraźnie z pobliskiej knajpy Przekąski Zakąski.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną