Rozmowa z pisarzem Joem Hillem, utalentowanym synem Stephena Kinga

Książka mocniejsza niż sieć
Co mnie przeraża? Biały facet ze spluwą – mówi popularny autor horrorów Joe Hill. Wybił się w literaturze, chociaż utrzymał w tajemnicy fakt, że jest synem Stephena Kinga.
„Internet stał się dziś doskonałym narzędziem do podkopywania demokracji, ponieważ nie daje już żadnego sposobu na jasne rozgraniczenie między prawdą a fałszem”.
Gage Skidmore/Wikipedia

„Internet stał się dziś doskonałym narzędziem do podkopywania demokracji, ponieważ nie daje już żadnego sposobu na jasne rozgraniczenie między prawdą a fałszem”.

Joe Hill
Jason Merritt/Getty Images

Joe Hill

materiały prasowe

MARCIN ZWIERZCHOWSKI: – Na tle pana dorobku „Dziwna pogoda”, która właśnie ukazuje się w Polsce, to właściwie krótka forma.
JOE HILL: – „Dziwną pogodę” poprzedzały dwie bardzo długie powieści: „NOS4A2” i „Strażak”. Chciałem popracować na mniejszą skalę, dlatego powstał zbiór czterech minipowieści. Darzę zresztą sporą estymą krótkie i drapieżne powieści grozy czy fantasy, wydaje mi się, że często to właśnie w tej formie historie z tych gatunków wypadają najlepiej. W mikropowieściach mamy wysokie tempo – jak w opowiadaniu, ale też miejsce na budowanie postaci lub świata – jak w powieści.

„Zdjęcie” to osadzona w latach 80. opowieść o chłopaku, który zachodzi za skórę pewnemu niebezpiecznemu mężczyźnie zwanemu Fenicjaninem, wyposażonemu w aparat mogący kraść wspomnienia. Drugim tekstem jest „Naładowany”, opisujący amerykańską obsesję na punkcie broni palnej, swoistą kulturę broni. Kolejna historia to „Wniebowzięty”, czyli coś na kształt „Przypadków Robinsona Crusoe”, tyle że główny bohater decyduje się skoczyć ze spadochronem, aby zaimponować dziewczynie, i trafia na chmurę, niczym rozbitek, dziesięć tysięcy stóp nad ziemią. Czwartą mikropowieścią jest „Deszcz”, poruszający temat zmian klimatu. Teksty te mają uderzać w różne struny i zaskakiwać czytelników.

Upadła więc moja teoria, że chodziło o to, aby pozwolić odpocząć pana ręce – wyczytałem przecież, że kolosalny „Strażak” powstał w notesach.
Zgadza się. „Strażak” w całości został napisany ręcznie, zapełniając siedem pokaźnych notesów. Podobnie wszystkie historie składające się na „Dziwną pogodę” – przynajmniej ich pierwsze wersje. To ciekawa metoda pracy. Tak naprawdę ręcznie spisuje się wersję fabuły, której nikt oprócz autora nigdy nie pozna. To w zasadzie szkic przyszłej powieści, który pomaga dopracować perspektywę i proporcje.

W „Dziwnej pogodzie” wyróżnia się „Naładowany”. To współczesna i bardzo aktualna opowieść, jedyna w książce bez elementów nadnaturalnych. Skąd pomysł?
Moim zajęciem jest pisanie strasznych historii. Dlatego też często jestem pytany o to, czego się boję najbardziej. Odpowiedzią nie będą ani wampiry, ani wilkołaki, ani też zombie, ponieważ to zmyślone stwory. Najbardziej przeraża mnie biały facet ze spluwą. Ten jest prawdziwy. W Stanach niemal co drugi tydzień dochodzi do ataku takiego szaleńca. Tymczasem system polityczny nie jest w stanie zastosować żadnych efektywnych środków zaradczych. Chciałem spróbować podjąć ten temat, zastanowić się, co to znaczy żyć w kraju, gdzie każdy ma broń palną? I gdzie przemoc z użyciem takiej broni staje się naturalnym elementem codzienności.

W „Naładowanym” piszę więc o strzelaninach, ale nie tylko – przemoc związana z bronią palną ma też inne oblicza. Mamy epidemię przypadków, w których młodzi czarnoskórzy mężczyźni są zabijani przez policjantów; bez żadnego racjonalnego powodu. Jest też przemoc domowa. Tu mąż może nawet być dobrym, lubianym przez sąsiadów człowiekiem; w tygodniu może pracować, a w weekendy organizować grille w ogródku. Kiedy jednak sobie wypije, wyciąga broń, celuje do żony i mówi: „Jeżeli kiedykolwiek mnie zostawisz, to cię zastrzelę”. Następnie mierzy do syna i dodaje: „Jego też zastrzelę”. I tego typu sceny rozgrywają się gdzieś w Ameryce każdego dnia. To niedorzeczne, żeby jakiekolwiek społeczeństwo godziło się na taką rzeczywistość. Tak to jednak wygląda w Stanach. Jako pisarz powinienem spróbować dotrzeć do ukrytej w tym logiki. O ile jest to w ogóle możliwe.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną