Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Charles i jego szarm

Charles Aznavour: uchodźca piosenki

Charles Aznavour Charles Aznavour David Rose/REX/Shutterstock / EAST NEWS
Aznavour był po prostu Francją – to pierwsze zdanie mowy na pogrzebie narodowym. Ale nim Francuzi przyjęli go za emblemat swojej kultury, był lekceważony i odepchnięty.
Aznavour (pierwszy z prawej) z Edith Piaf i Eddiem Constantine'em w telewizyjnym show, 1951 r.Keystone/Hulton Archive/Getty Images Aznavour (pierwszy z prawej) z Edith Piaf i Eddiem Constantine'em w telewizyjnym show, 1951 r.

Francuzi brali piosenki zmarłego niedawno Charlesa Aznavoura, ale nie zawsze jego samego. Był za niski (160 cm wzrostu), brzydki, miał drażniący głos, zbyt niewdzięczny na piosenki miłosne. Miał w swoim 94-letnim życiu 15-letni okres koncertów zagranicznych i prawie milczenia we Francji.

Był dzieckiem metysażu. To określenie, choć jest i w języku słownika polskiego, we Francji należy do wyrazów potocznych i oznacza mieszankę ras. Metysaż Aznavoura był wieloraki: etniczny, językowy, artystyczny. Rodzice artysty żyli w dwóch kulturach – rosyjskiej i ormiańskiej. Ojciec, śpiewak operetkowy, baryton, był Gruzinem pochodzenia ormiańskiego, mówił po ormiańsku, rosyjsku, turecku, gruzińsku i w jidysz. Matka, aktorka, była Turczynką pochodzenia ormiańskiego. Był tak Francuzem, jak i Ormianinem, jak kawa z mlekiem, raz zlanych nie można już oddzielić – jak napisał we wspomnieniach z 2003 r. Choć nie był w określeniu tożsamości konsekwentny. „Nie znoszę, gdy ktoś mówi, że jestem Ormianinem. Bo jestem Francuzem pochodzenia ormiańskiego” – oświadczył parę lat temu w telewizji.

Być aktorem czy śpiewać

Wychowany w środowisku artystycznym, w kulcie autorów rosyjskich, ormiańskich i irańskich, od 9. roku życia grywał w teatrze. W szkole z zapałem recytował bajki La Fontaine’a, uwielbiał przedstawienia. Wspominał, że rano, przed szkołą, gonił do kościoła Saint-Séverin w Paryżu, by służyć do mszy. Nie tyle dla wiary, co dla teatralnej oprawy mszy w mrocznej gotyckiej świątyni. Może była to część jego metysażu artystycznego: uprawiał swing, jazz, kochał klezmerstwo, romanse węgierskich cyganów – ukochaną muzykę jego ojca – choć najlepiej czuł się w tym, co w Polsce nazywa się piosenką aktorską.

W młodości Aznavour bardziej chciał być aktorem, niż śpiewać.

Polityka 41.2018 (3181) z dnia 09.10.2018; Kultura; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Charles i jego szarm"
Reklama