Kawiarnia literacka: Piotr Paziński

Bliżsi umarłym, choć nadal żywi
Nieszczęsne wojenne kaleki, którym nie sposób przypiąć orderu, bo nie mają już ciała, zresztą przecież nie za Polskę walczyli, ale za cara, kajzera, za Najjaśniejszego Pana.

„Wrócił żołnierz na wiosnę z wojennej wyprawy, ale bardzo niemrawy i bardzo koślawy...” – któż nie przepowiadał sobie tego wiersza Leśmiana, kto nie współczuł pokiereszowanemu żołnierzykowi, którego kula tak schłostała po nogach i bokach, że nie chcieli go domownicy, pogonił przyjaciel, wyśmiała kochanka, i tylko drewniany przydrożny Jezus, sam koślawy, zlitował się nad jego losem? A kto myślał o tym, z jakiej to wojennej wyprawy wrócił nasz biedak i co na niej widział, skoro zjawił się w rodzinnej wsi niemrawy i odmieniony nie do poznania, tak szpetny i porozbijany, że resztę marnego żywota mógł spędzić tylko w towarzystwie innego kaleki, z dala od ludzi, którzy wojny nie poznali albo chcieli o niej najszybciej zapomnieć?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj