Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Upiorność

Kawiarnia literacka: Renata Lis

Nie wszyscy rozumieją, że na emocjach nie da się zbudować niczego trwałego.

Kiedy w kulminacyjnym momencie koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nożownik ugodził Pawła Adamowicza w serce i brzuch, zrobiło się upiornie. Nagle opadła zasłona, za którą chowamy strach i śmierć – zasłona słów, obrazów i emocji, wprawianych w ruch przez media tradycyjne i społecznościowe, czyli, koniec końców, przez nas samych, bo to my piszemy posty, lajkujemy i klikamy w emotikony z łezką, to my komentujemy, szerujemy i namawiamy innych, żeby zrobili to samo („jeśli się zgadzasz – udostępnij”). To dzięki nam każda podła i głupia wypowiedź odbija się tysiąckrotnym echem, a ludzkie nicości z mandatem posła wzdymają się jak balony. Ten diabelski młyn zastępuje nam w końcu rzeczywistość, co zresztą nieuniknione, bo rzeczywistość jest dla człowieka nie do zniesienia – wytrzymują ją tylko heroiny (czasem również herosi). Kiedy więc 13 stycznia w Gdańsku pchnięty nożem prezydent Adamowicz osunął się na ziemię, trzymając się za brzuch, zrobiło się upiornie. Ciemno i zimno. Cicho. Dotknęło nas wtedy coś rzeczywistego: w naszym wesołym miasteczku wydarzyło się morderstwo. Prawdziwe.

Minęło parę tygodni, a tak niewiele zostało z tamtego doświadczenia. Zanim zdołaliśmy je zrozumieć, już je zadeptaliśmy jak świeże ślady na śniegu. Zagadaliśmy upiorność, rozpuściliśmy ją w kolejnej zbiorowej żałobie – Polacy, my lubim żałoby... – rytuale psychologicznie podejrzanym, któremu powinno się zadać tysiąc kłopotliwych pytań, ale nikt tego nie robi. Karuzela znowu nabrała rozpędu – truizmy mielone w setkach tekstów i debat, piekło telewizyjnych powtórek, cynicznie rozgrywane interesy partii politycznych i Kościoła, histeryczne samoobwinianie się części liberalno-lewicowych elit, połączone z tłumieniem trzeźwej refleksji i absurdalnymi wezwaniami do pojednania, tak jakby magiczna (maciczna?

Polityka 6.2019 (3197) z dnia 05.02.2019; Kultura; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Upiorność"
Reklama