Kultura

Wszyscy jesteśmy ofiarami, czyli François Ozon o pedofilii w Kościele

Kadr z filmu „Grace a Dieu” Kadr z filmu „Grace a Dieu” mat. pr.
Nowy film François Ozona, pokazany na festiwalu Berlinale, budzi kontrowersje niczym „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Wierni Kościoła już przeciw niemu protestują.

François Ozon nakręcił pierwszą we Francji fabułę poświęconą pedofilii w Kościele katolickim. Film, przeciwko któremu już protestują oburzeni wierni oraz hierarchowie, ma siłę rażenia równą „Klerowi”, choć jest mniej ekspresyjny i został zrealizowany wyłącznie z punktu widzenia ofiar.

Nowy film François Ozona – trochę jak „Spotlight”

Formalnie „Grace a Dieu” nawiązuje do oscarowego „Spotlight”. Rzecz dotyczy nagłaśnianego przez francuskie media dziennikarskiego śledztwa prowadzonego przez grupę mężczyzn, praktykujących katolików, którzy byli w młodości wykorzystywani seksualnie przez znanego księdza i wychowawcę młodzieży Bernarda Preynata. Skandal wybuchł cztery lata temu w Lyonie, gdy jedna z ofiar, dowiedziawszy się, że ojciec Preynat nie został odsunięty od posługi kapłańskiej i wciąż może molestować, zdecydowała się ujawnić drastyczne szczegóły popełnionych przez niego czynów na obozie dla skautów, na którym przebywała 25 lat temu.

Film rekonstruuje to niezakończone, trwające po dziś dzień śledztwo, koncentrując uwagę na traumie i odzyskiwaniu pamięci przez wówczas 8–12-letnie ofiary. A także na utrudnianiu ujawnienia prawdy przez wysoko postawionych dostojników. Ozon opiera się na licznych dokumentach, m.in. na listach pisanych do papieża, relacjach psychoterapeutów oraz reakcjach rodzin ofiar, które w większości stają murem po stronie poszkodowanych.

Czytaj także: Równość, braterstwo, feminizm. Rusza Berlinale 2019

Film o przemilczaniu pedofilii

Od momentu założenia La Parole Liberte, organizacji zajmującej się ujawnianiem wykroczeń i przestępstw seksualnych (odpowiednika naszej fundacji Nie lękajcie się), czyli od 2015 r., zostało potwierdzonych ponad 70 przypadków. Preynat nieoficjalnie przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił wyrażenia publicznie skruchy, obawiając się zemsty. Poddał się procesowi kanonicznemu, ale obronił przed oskarżeniami w procesie karnym, unikając ewentualnych roszczeń finansowych.

W filmie zostaje też przywołane niesławne nazwisko ks. Józefa Wesołowskiego, w latach 2008–13 nuncjusza apostolskiego w Dominikanie, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie nieletnich chłopców i posiadanie dziecięcej pornografii. To m.in. znak, że sprawa ma szerszy kontekst, a ukrywanie pedofilii jest systemowe. Ozon dyskretnie, ale z całą konsekwencją pyta, czy milczenie Kościoła to świadoma, cyniczna gra na przeczekanie, obliczona na wpisaną w naturę tej instytucji łaskę przebaczenia.

W wyniku trwającego do tej pory śledztwa i mimo wielokrotnych prób zamiatania pod dywan afery Preynata udało się ustalić, że o wszystkim wiedział i krył księdza 68-letni kard. Philippe Barbarin, arcybiskup Lyonu, jeden z największych autorytetów moralnych we Francji. W styczniu rozpoczął się proces przeciwko niemu. Za celowe zatajanie sprawy grożą mu trzy lata więzienia i 45 tys. euro grzywny. Werdykt ma zapaść 7 marca, a szokujący film jeszcze bardziej podkręci we Francji atmosferę.

Czy Kościół zacznie walczyć z pedofilią?

„Czy wciąż wierzysz w Boga?” – pytanie, które zadają sobie na koniec jego bohaterowie, nie dotyczy istoty religijności, tylko skorumpowanej, potężnej instytucji, która w ostatnich miesiącach, dzięki stanowczym głosom papieża Franciszka, wreszcie jakoś zaczyna reagować na problem. Franciszek oświadczył, że milczenie na temat wykorzystywania seksualnego „nie może być dłużej tolerowane”. W ubiegłym miesiącu domagał się, aby kapłani, którzy maltretowali dzieci, zwracali się „do ludzkiej sprawiedliwości i przygotowywali się do boskiej sprawiedliwości”. Przysiągł, że Kościół „nigdy więcej” nie ukryje nadużyć. W filmie się o tym mówi, ale liczą się przede wszystkim ujawnione fakty.

Niemieckie media przyjęły „Grace a Dieu” więcej niż entuzjastycznie, w czym ma także swój udział odchodzący dyrektor Berlinale Dieter Kosslick. Gratulując francuskiemu reżyserowi udziału w głównym konkursie, przyznał, że na nim jako na ofierze molestowania – również przez duchownego – film wywarł szczególnie mocne wrażenie.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną