Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Zwycięzca bierze (nie)wszystko

Jak żyć z literackich nagród

Pisarz Gore Vidal twierdził, że USA mają więcej nagród niż pisarzy. Powoli zaczyna być tak w Polsce. Pisarz Gore Vidal twierdził, że USA mają więcej nagród niż pisarzy. Powoli zaczyna być tak w Polsce. Mirosław Gryń / Polityka
Laureaci kolejnych nagród literackich uważają, że to niesprawiedliwe, gdy zwycięzca zabiera całą pulę, a pozostali odchodzą z kwitkiem. Czas na zmiany w systemie i na honoraria za nominacje.
Nominacja do nagrody daje wiele profitów: w sytuacji, kiedy książki poetyckie trudno znaleźć w księgarniach, dopiero nominacja wydobywa je z cienia.Mirosław Gryń/Polityka Nominacja do nagrody daje wiele profitów: w sytuacji, kiedy książki poetyckie trudno znaleźć w księgarniach, dopiero nominacja wydobywa je z cienia.

To żaden splendor być w Polsce pisarzem czy poetką. Sytuacja finansowa piszących – pomijając nielicznych poczytnych autorów – bywa trudna. Poeci często ledwo wiążą koniec z końcem, piszą po godzinach, szukają innych źródeł utrzymania, a w tym samym czasie nagrody literackie oferują wysokie sumy i przyjmują formy oscarowe. Tu bida, a tam wystawne gale, rywalizacja i jeden zwycięzca, który bierze wszystko, staje się celebrytą, podczas gdy inni nominowani odchodzą z kwitkiem (ewentualnie z wiecznym piórem). Takie formy są lubiane przez sponsorów, przez media, nazywa się je „promocją czytania”, tymczasem w naszych polskich warunkach to wszystko nie ma faktycznego przełożenia na rynek książki.

I jest w tej dysproporcji wystawności nagród i nieciekawej codzienności twórcy spora doza niesprawiedliwości. O tym, że czas to zmienić, mówi się już nie tylko w kuluarach, ale i ze sceny. Zwłaszcza w Polsce, gdzie nagrody nie zwiększają aż tak bardzo sprzedaży nominowanych książek, jak w Niemczech czy we Francji (Nagroda Goncourtów jest tam symboliczna – 10 euro – za to sprzedaż po nagrodzie wzrasta często do kilkuset tysięcy egzemplarzy). Nagroda Nike, zwłaszcza na początku, w latach 90., też znacząco zwiększała sprzedaż: „Widnokręgu” Myśliwskiego do 100 tys. egzemplarzy, a „Chirurgicznej precyzji” Barańczaka – do 40 tys. Dziś siła promocyjna nagrody osłabła, chociaż ciągle można dzięki Nike znacząco zwiększyć sprzedaż, jak mówi Sebastian Nowak z Wydawnictwa Literackiego. Tak było z „Księgami Jakubowymi” Olgi Tokarczuk; przed nagrodą przez cały rok sprzedano 83 tys. egzemplarzy, a tuż po Nike w ciągu niecałego miesiąca aż 23 tys.

Więcej nagród niż pisarzy

Nagród jest coraz więcej, należymy do kultury oszalałej na ich punkcie, twierdzi James F.

Polityka 25.2019 (3215) z dnia 17.06.2019; Kultura; s. 96
Oryginalny tytuł tekstu: "Zwycięzca bierze (nie)wszystko"
Reklama