Kultura

Manewry poetyckie

Kawiarnia literacka

Każdego roku, w okolicach czerwca, po krakowskich Plantach spacerują zagubieni nieco poetki i poeci, którzy odwiedzają międzynarodowy Festiwal Miłosza.

To zagubienie różne ma powody. Niektórzy chwiejnym krokiem, po ciężkiej nocy, o poranku próbują zakotwiczyć gdzieś na kawę. Inni jak w ukropie biegają za ekipą filmową, która ustawia jakieś ciekawe tło do rozmowy. Poezja przez chwilę wchodzi w przestrzeń medialną, ktoś otrzymuje Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej, ktoś inny biegnie na swoje spotkanie autorskie.

Obserwuję te manewry zawsze z wielką uwagą. Ich naturalnym poligonem jest nieustanny rytm miasta, wyznaczany pielgrzymkami „zwiedzaczy” i nieco zniecierpliwionym pędem krakowian zmierzających do pracy, roztrącających te kordony oflagowanych grup turystów. Trwa nieustanne zdobywanie władzy między rutyną a refleksją, między tekstem i praktyką codziennego życia. Czekam w kawiarni na kogoś, kto zjednoczy tekst z praktyką.

Elena Fanailova, rosyjska poetka mieszkająca w Moskwie, idzie pewnym krokiem, uważnie patrzy mi w oczy. Odnoszę wrażenie, że znam ją od zawsze, a przecież poznaliśmy się nieledwie wczoraj. Poza doskonałymi wierszami, przełożonymi przez Leszka Szarugę w tomie „Szybki numerek w Hotelu Europa”, przywozi pod Wawel ducha rosyjskiego dysydenta. Na dobrą sprawę ona nim jest. Jedna z najbardziej prominentnych postaci współczesnej poezji rosyjskiej nie ma w sobie nic z martyrologii. Jej wiersze, pełne prozaizmów i ostrych narracji upominających się o życie tych, którzy zostali wypchnięci na margines przez walec putinowskiej Rosji, są dysydenckie same w sobie. Stawiają opór całej tradycji literatury rosyjskiej. Śpiewność i melodyjność, formalizmy i wysokie tonacje, do których chociażby przyzwyczaiła nas poezja Josifa Brodskiego, u Fanailovej są obiektem nieustającej ironii, by nie powiedzieć drwiny. Jej chropawy i szorstki wiersz pragnie być blisko tego, jak dziś mówimy i o czym.

Współczesna Rosja, a ściślej jej wielkomiejskie, gargantuiczne wcielenie, to jeden wielki chocholi marsz pod batutą mniej lub bardziej koncesjonowanych przez władze muzykantów. „Martwi nie mają głosu. O martwych mowy nie ma” – pisze Fanailova w jednym z tekstów, by po chwili tej mowy jednak im udzielać. Portretuje meneli i sklepowe, wspomina o tych, którzy przez lata wieku XX i dziś organizują niezależne życie kulturalne. Zjawiają się w jej wierszach przedwojenni awangardziści i dzisiejsi dziwacy. A nad wszystkimi wierszami Fanailovej unosi się dziwny klimat nieustannej, politycznej presji, spod której żmudnie wydobywa się jej nonkonformistyczny, kobiecy głos.

Jedynym, co łączy Fanailovą z tradycją poezji rosyjskiej jest ten koszmarny but władzy, który depcze kiełkujące, i w fazie kiełkowania zdeptane, demokratyczne aspiracje społeczeństwa. Przy czym ów but władzy – dziś – to rozmiarówka mierzona skalą korupcji i finansowej deprawacji, oligarchicznej pychy i społecznej apatii. Wszystko to w jakiś hipnotyzujący sposób rytualizuje się przed ekranami telewizorów, z których propagandyzuje się ludzkie tęsknoty za sensem życia: „nie rozumiem, czemu w przeddzień/Nowego Roku/Ludzie biegają w poszukiwaniu choinki/I prezentów/I tego durnego zwyczaju/Czekania/Na mowę Prezydenta w telewizji/A potem picia i zakąszania”. Elena Fanailova jest zaczepna, demaskuje mechanizmy życia społecznego, ukazuje ich zgoła nierosyjskie, uniwersalne tryby.

Czym ewentualnie okaże się ten „Hotel Europa” i co w nim znajdzie, oceni wnikliwy czytelnik tych wierszy, ale jeżeli coś dziś jeszcze znaczy słowo „poezja zaangażowana”, to Fanailova wydaje się tego zaangażowania pełna, pomimo zwątpień i skądinąd tragicznej samoświadomości historiozofki. Ta lekarka i lingwistka, działaczka na rzecz wolnej i niepodległej Ukrainy, a także dziennikarka Radia Swoboda, wikła swój język poetycki w bieżące sprawy świata polityki. Wtedy jej wiersze stają się dictum acerbum. Bywa też równie gorzką poetką introspekcji. Wtedy z kolei osiąga tony medytacyjne. W każdym przypadku brzmi oryginalnie i idiomatycznie. Czyż nie tego oczekujemy dziś od poezji?

Na krakowskich Plantach i placu Szczepańskim Fanailova przystaje, żeby zapewnić mnie, że czuje się tu świetnie. Że ten kraj, mając swoje demony, jednocześnie potrafi je egzorcyzmować. Mówi też, że wciąż są wolne miejsca w „Hotelu Europa”, do czasu, kiedy sam hotel nie zawali się pod ciężarem fikcji, którą być może się okaże. Europa jest ideą. Trzeba w nią najpierw uwierzyć, zanim się w niej zamieszka. Ta wiara czyni ją gościnną. Pytam Elenę, jak się dziś czuje w Krakowie. Odpowiada słowami swojego wiersza: „jak oni się czuli: jak prowincjusze/Czy jak obywatele świata/Zagubieni w tym wielkim maleńkim mieście/Jak nikt, po prostu jak ciało w erotycznych lustrach/Teatru/Powojennego życia”. I mówi to, wskazując na przepływający przed nami wielojęzyczny i wielokulturowy tłum ludzi, którzy mijają się albo w zachwycie, albo w zniecierpliwieniu. Wieczorem widzę ją ostatni raz podczas Festiwalu Miłosza. Mówi, że zachwycił ją koncert Orkiestry Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego dowodzonej przez Mikołaja Trzaskę. I że koniecznie trzeba ich ściągnąć do Moskwy. Mówi, że podrzuci mi na kolejną edycję festiwalu parę gorących nazwisk poetów rosyjskich. I tak rozjeżdżamy się do swoich Europ, chyba wierząc, że faktycznie spotkamy się kiedyś w jednej. „Możesz mówić to, co naprawdę myślisz” – rzuca na odchodnym i ginie mi w tłumie.

***

Krzysztof Siwczyk, jedyny w Polsce poeta, który jest jednocześnie krytykiem literackim, felietonistą oraz aktorem (zagrał świetnie głównego bohatera filmu Lecha Majewskiego „Wojaczek”). W 2016 r. wydał tom wierszy „Jasnopis”. Pracuje w Instytucie Mikołowskim znajdującym się w domu, w którym mieszkał Rafał Wojaczek. Ostatnio wydał tom wierszy „Mediany” (2018 r.) i prozę „Bezduch” (2018 r.).

Polityka 25.2019 (3215) z dnia 17.06.2019; Kultura; s. 98
Oryginalny tytuł tekstu: "Manewry poetyckie"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Krótkoterminowi turyści wysiedlają mieszkańców miast

Krótkoterminowy turysta już wysiedlił mieszkańców krakowskiej starówki. Teraz masowo rezerwuje Warszawę.

Edyta Gietka
29.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną