Kultura

Wolność od kina

Wojciech Marczewski o wolności od kina

Wojciech Marczewski Wojciech Marczewski Albert Zawada / Agencja Gazeta
Moje pokolenie nie sprawdziło się. To, co zaproponowało, jest odrzucane – mówi reżyser filmowy Wojciech Marczewski w przeddzień swojej retrospektywy na łódzkim festiwalu Transatlantyk.
„Chyba większości przeżyć ludzie nie potrafią odpowiednio nazwać. A tylko w nich kryje się nasz prawdziwy obraz. Marzymy, tęsknimy, ale jak mnie pan zapyta konkretnie, za czym, to zacznę coś pleść”.Konrad Kosycarz/KFP/Reporter/EAST NEWS „Chyba większości przeżyć ludzie nie potrafią odpowiednio nazwać. A tylko w nich kryje się nasz prawdziwy obraz. Marzymy, tęsknimy, ale jak mnie pan zapyta konkretnie, za czym, to zacznę coś pleść”.

JANUSZ WRÓBLEWSKI: – Od „Weisera”, ostatniego wyreżyserowanego przez pana filmu, minęło prawie 20 lat. Długo pan milczy…
WOJCIECH MARCZEWSKI: – Rozpoczynając pracę w Mistrzowskiej Szkole Wajdy, myślałem, że to potrwa dwa, trzy lata, a potem zrobię krok w tył i wrócę do reżyserii. Okazało się to nieprawdą. Poważne traktowanie zajęć i programu wymagało ciągłych zmian, eksperymentowania, dużego skupienia i kreatywności z mojej strony. Wciągnąłem się.

Czytaj także

Współczesny

Seks pod okiem lekarza

Seks, kiedy jest w kłopotach, potrzebuje wsparcia medycyny. I ona pomaga. Choć zwykle trzeba długo czekać.

Paweł Walewski
25.09.2018