Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Kobiety Kaczyńskiego

Kawiarnia literacka: Renata Lis

Joanna Lichocka i Jarosław Kaczyński w Sejmie Joanna Lichocka i Jarosław Kaczyński w Sejmie Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W Sejmie zawsze zdarzały się skandale, ale miały charakter wyjątków.

Wyrażenia „parlamentarny język” i „parlamentarne zachowanie” odchodzą do przeszłości i wkrótce nikt ich już nie zrozumie bez historycznych objaśnień. Nikt też pewnie nie uwierzy, że parlament był ostoją dobrych manier. Oczywiście w Sejmie zawsze zdarzały się skandale, ale miały charakter wyjątków i bez normy nie istniały – to dzięki niej, przez kontrast, eksces mógł być ekscesem. Dzisiaj chamstwa bez żadnego trybu jest na Wiejskiej tyle, że osiwiała norma pakuje walizki.

Ale nawet na tle ogólnego schamienia pewna grupa wyróżnia się na niekorzyść – to polityczki związane z Prawem i Sprawiedliwością. Nie da się zapomnieć agresywnych, a często też wulgarnych występów Krystyny Pawłowicz, arogancji Bernadety Krynickiej w stosunku do opiekunek osób z niepełnosprawnościami czy pogardy minister Anny Zalewskiej wobec ofiar deformy edukacji. Skąd w nich wszystkich ta energia łamania zasad społecznej komunikacji, skąd pasja zabijania w sobie szacunku dla innych? Dlaczego próbują prześcignąć partyjnych kolegów akurat w wulgarności i agresji?

Spotkałam się z tezą, że kobiety Kaczyńskiego odreagowują w ten sposób przemoc środowiska politycznego, w którym się obracają, zarazem się do niego dostosowując. Jeśli to prawda, to w ogóle mi ich nie żal. W końcu same podtrzymują system, w którym funkcjonują, a swego wodza bronią niczym ochroniarki Kadafiego. Na każde żądanie partii i Kościoła blokują ustawodawstwo mające ratować kobiety przed przemocą, choć wiedzą, że to nie one zapłacą za swoje decyzje, tylko ich niezamożne współobywatelki. Współczułabym kobietom Kaczyńskiego, gdyby nie miały wyboru i tkwiły w toksycznym otoczeniu po to, by nakarmić dzieci, ale przecież żadna z nich nie jest w takiej sytuacji. Widocznie sobie wykalkulowały, że za korzyści, jakie daje udział w partii władzy, można się trochę pomęczyć z chłopami o prehistorycznym mentalu.

Polityka 9.2020 (3250) z dnia 25.02.2020; Kultura; s. 91
Oryginalny tytuł tekstu: "Kobiety Kaczyńskiego"
Reklama