Kultura

Inby nie na niby

Inby, czyli pyskówki w sieci

Internet pewne wypowiedzi i poglądy szybciej dystrybuuje, łatwiej je kolportuje, a przede wszystkim nic w nim nie ginie. Internet pewne wypowiedzi i poglądy szybciej dystrybuuje, łatwiej je kolportuje, a przede wszystkim nic w nim nie ginie. Marcin Bondarowicz
Z powodu koronawirusa do sieci przeniosły się spotkania towarzyskie i autorskie, dyskusje, konferencje, festiwale i gale. Nic tak jednak nie ściąga przed ekrany, jak toczone publicznie wirtualne spory znanych osób.
Czy społeczeństwo w internecie i poza nim staje się, parafrazując tekst piosenki Doroty Masłowskiej, niemiłe?PantherMedia Czy społeczeństwo w internecie i poza nim staje się, parafrazując tekst piosenki Doroty Masłowskiej, niemiłe?

Inba, bo tak się nazywa ta potyczka, to termin, który dobrze charakteryzuje specyfikę wirtualnych emocji. Kiedyś oznaczał „imprezę”, dziś oznacza, że gdzieś się dzieje, tli, o czymś żywo się dyskutuje, ktoś gdzieś się pokłócił, a reszta ten spór śledzi, komentuje albo tylko dopinguje. Dawniej powiedzielibyśmy mniej elegancko: gównoburza. W internecie, szczególnie w mediach społecznościowych, inba jest odpowiednikiem ogniska zarazy. Tyle że zakażonych nie da się łatwo odizolować, a wirus w sumie szybko odpuszcza i przenosi się dalej, w inne gorące miejsce sporu.

Polityka 42.2020 (3283) z dnia 13.10.2020; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Inby nie na niby"

Czytaj także

Kultura

„Motel Polska”, czyli perwersyjna propaganda PiS

O nie, „Motel Polska” to nie jest produkcja żenująca. Nie jest obciachem, popisem złego gustu i amatorszczyzny. To produkt jak najbardziej przemyślany, diablo przewrotny i wyrachowany.

Jan Hartman
01.12.2020