Kultura

Żeby był ślad

Spory o ekranizacje książek

Ekipa „Żeby nie było śladów” w Wenecji (bez Cezarego Łazarewicza, autora reportażu). Ekipa „Żeby nie było śladów” w Wenecji (bez Cezarego Łazarewicza, autora reportażu). Marco Bertorello/AFP / EAST NEWS
Ekranizowane książki mają wielu ojców (i wiele matek). Afera po premierowym pokazie filmu „Żeby nie było śladów” przypomniała, że na styku kina i literatury czasem jest bardzo gorąco. Nawet jeśli sukces jest wspólny.
Łazarewicz z Janem P. Matuszyńskim na premierze w Warszawie.Tricolors/EAST NEWS Łazarewicz z Janem P. Matuszyńskim na premierze w Warszawie.

Radość z życzliwego przyjęcia najnowszego filmu Jana P. Matuszyńskiego na prestiżowym weneckim festiwalu szybko w sieci wyparowała. Ton dyskusji się zmienił, gdy na zdjęciach ze ścianki i czerwonego dywanu nie doszukano się autora reportażu „Żeby nie było śladów”, którym twórcy się inspirowali, biorąc od niego także tytuł. A nie doszukano się, bo go tam istotnie nie było. Przeoczenie, wstydliwy standard, a może nie ma co się dziwić? Pisarz i dziennikarz Cezary Łazarewicz był w Wenecji obecny, ale nie jako członek filmowej ekipy.

Polityka 40.2021 (3332) z dnia 28.09.2021; Kultura; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Żeby był ślad"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013