Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Mesjasz z maszyny

Komiksowi mesjasze i inni zbawcy

Neo (Keanu Reeves) i Trinity (Carrie-Anne Moss) w „Matrixie Zmartwychwstanie”. Neo (Keanu Reeves) i Trinity (Carrie-Anne Moss) w „Matrixie Zmartwychwstanie”. BEW
W czasach kryzysu ludzie szukają ratunku w figurach zbawców. Kiedyś dostarczały ich religie, dziś – popkultura. A ta w tym roku wskrzesza bohaterów „Matrixa” Neo i Trinity.
John David Washington jako były agent CIA w filmie „Tenet” Christophera Nolana.materiały prasowe John David Washington jako były agent CIA w filmie „Tenet” Christophera Nolana.

Czym zajmuje się szeroko pojęta fantastyka? Z całą pewnością nie przewidywaniem przyszłości. To raczej laboratorium idei, którego głównym zadaniem jest obserwacja rzeczywistości oraz ekstrapolacja lęków i nadziei. Zajmuje się więc straszeniem zagrożeniami, czasem prawdziwymi (wojna atomowa), czasem wyimaginowanymi (dyktatura feministyczna) i opisywaniem świata w kryzysie. Katastrof, z których może uratować jakiś bohater, superheros lub mesjasz. Figura zbawcy pojawia się więc często – i równie często jest to postać niedoskonała i ponosząca porażkę. Może dlatego, że zamiast zmieniać świat na lepsze, broni zastanego porządku.

Ludzie ze stali

Najbardziej jaskrawym przykładem popkulturowego mesjanizmu są oczywiście amerykańscy superherosi. Postaci o nadludzkich mocach, które narodziły się w przedwojennych komiksach, tworzonych w dużej mierze przez amerykańskich Żydów, takich jak Joe Shuster i Jerry Siegel. Kosmita Superman, kryjący się za maską cherlawego dziennikarza Clarka Kenta, uosabiał nie tylko doświadczenie asymilacji i podwójnej tożsamości outsidera, ale i fantazję o chroniącym mniejszości zbawcy. Bohater nie walczył jedynie z przestępcami czy szalonymi naukowcami; oto w słuchowisku radiowym z 1946 r. „Clan of the Fiery Cross” (w 2019 r. powstał zainspirowany nim komiks „Superman Smashes the Klan”) przybysz ze zniszczonej planety Krypton występował przeciwko rasistom z Ku-Klux-Klanu. Podobno ośmieszenie organizacji w radiowym serialu wpłynęło negatywnie na jej liczebność.

W kinowej interpretacji Zacka Snydera („Człowiek ze Stali”, „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”, „Liga Sprawiedliwości”) ów superheros jest już po prostu figurą Chrystusa, pokazaną w kadrach w mało subtelny sposób nawiązujących do chrześcijańskiej ikonografii.

Polityka 52.2021 (3344) z dnia 20.12.2021; Kultura; s. 120
Oryginalny tytuł tekstu: "Mesjasz z maszyny"
Reklama