Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Ciemność domaga się jasności

Kenneth Branagh, autor „Belfastu”: Ciemność domaga się jasności

Reżyser na planie „Belfastu” ze swoją fikcyjną wersją Buddym (Jude Hill). Reżyser na planie „Belfastu” ze swoją fikcyjną wersją Buddym (Jude Hill). BEW
Dla Irlandczyków, tak samo jak i dla Polaków, idea wierności miejscu urodzenia stanowi rdzeń kulturowego DNA – mówi reżyser Kenneth Branagh, autor dramatu rodzinnego „Belfast”, nominowanego w siedmiu kategoriach do Oscara.
„Belfast” to film autobiograficzny, ale też uniwersalny, to opowieść o losie wielu irlandzkich rodzin.BEW „Belfast” to film autobiograficzny, ale też uniwersalny, to opowieść o losie wielu irlandzkich rodzin.

JANUSZ WRÓBLEWSKI: – Czarno-biały, kameralny film o wojnie religijnej w Irlandii Północnej i dzieciństwie spędzonym w protestanckiej rodzinie robotniczej, która decyduje się wyjechać z kraju, święci triumfy na całym świecie, to pana dziwi?
KENNETH BRANAGH: – To mój najbardziej osobisty projekt. Nie dawał mi spokoju przez 50 lat – odkąd w wieku dziewięciu lat razem z rodzicami uciekłem z Belfastu. Akty przemocy wywołane podziałem wyspy na katolickie i irlandzkie Południe oraz protestancką i brytyjską Północ trwały tam jeszcze przez trzy dekady, aż do zawarcia porozumienia wielkopiątkowego w 1998 r. W domu o tym się nie rozmawiało. Może z lęku, żeby nie pogłębiać traumy. Moi rodzice uważali, że obnoszenie się z cierpieniem to grzech i nie należy tego robić. Woleli myśleć, że wszyscy mają gorzej od nas. Lockdown podziałał na mnie tak, że siadłem przy biurku i zacząłem w końcu porządkować tę historię. Dopiero entuzjastyczna reakcja rodzeństwa przekonała mnie, że może powinienem nakręcić o tym film. Mój starszy o pięć lat brat Bill śmiał się, że niektóre sytuacje, które przytrafiły się jemu, przypisuję sobie. No, ale jak się dzieliło z nim łóżko przez pierwsze 12 lat mojego życia, to trudno się dziwić, że granice pamięci mamy płynne.

Narracja prowadzona jest z perspektywy dziecka, które nie do końca chwyta polityczne niuanse. I nie jest to epopeja hollywoodzka, choć ostatnio często je pan realizuje, grywając już po raz drugi detektywa Herkulesa Poirota.
Po ekranizacjach kryminałów Agathy Christie „Morderstwo w Orient Expressie” i „Śmierć na Nilu” ucieszyłem się, że będę miał okazję reżyserować gatunkowo coś odmiennego. Po „Thorze” też nie zostałem przy kinie superbohaterskim.

Polityka 8.2022 (3351) z dnia 15.02.2022; Kultura; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Ciemność domaga się jasności"
Reklama