Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Pod wodą

Jak to się skończy? Na razie lecimy w dół

Zasada działania Armii Czerwonej jest niezmienna co najmniej od czasów Suworowa, a przy tym prosta jak fizjologia kręgowca.

Starszy brat mojego dziadka został schwytany przez Armię Czerwoną pod Warszawą we wrześniu 1944 r. Dziadek nie podzielił losu brata tylko dlatego, że w porę ukrył się w piecu. Rosjanie – z iście rosyjską perwersją, tą samą, która sprawia, że neurochirurg Putina nazywa się Myszkin – zawieźli go prosto na Majdanek. Parę tygodni wcześniej sami ten obóz wyzwolili, ale przecież nie po to, żeby niemiecka infrastruktura koncentracyjna stała pusta i się marnowała. Natychmiast wypełnili lager własną treścią, jakby wskoczyli w zdarte z nieboszczyka buty.

Ponieważ nikt na świecie nie miłuje wolności i pokoju tak jak armia rosyjska, uwięziony na Majdanku brat dziadka miał oczywiście wolny wybór: mógł zostać wyzwolony od razu strzałem w potylicę, mógł też zdobyć wolność w pocie czoła w szeregach niezwyciężonej Armii Czerwonej. Wszystko zależało od niego. Gdyby był to test Marshmallow, zdałby go celująco: zamiast natychmiastowej ulgi wybrał dłuższą i trudniejszą drogę. Tak się złożyło, że droga ta wiodła przez Berlin. Jednak na końcu nie czekał cukierek.

Brat dziadka wrócił z wojny, ale tylko w pewnym sensie. Był wrakiem człowieka i jego matka musiała już zawsze opiekować się nim jak chorym. W latach 70. ten upiór nadal snuł się wśród żywych, mimo że tacy jak on zwykle umierali szybciej. Pamiętam go niejasno – milczącą, szarą sylwetkę gdzieś na dalekim planie życia rodziny. Budził we mnie nieokreślony lęk, mimo że nigdy nie zrobił mi nic złego. Było w nim coś, co kazało się nie zbliżać. Jakaś energia, która otaczała go jak kredowe koło i od niego odpychała. Dzisiaj już wiem, co to było. To była po prostu wojna. Siedziała w nim jak trup w formalinie jeszcze 30 lat po klęsce Trzeciej Rzeszy.

Mój dziadek opowiedział mi później o losie swojego brata.

Polityka 16.2022 (3359) z dnia 12.04.2022; Kultura; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Pod wodą"
Reklama